Magnus

Magnus

niedziela, 21 sierpień 2011 06:00

Do niej

No Hej!

Tak, właśnie wróciłam… no było nawet okej. Nie no przestań, to nic poważnego, tak się spotykamy, chyba bardziej z nudów. No i co, to miły chłopak, więc dlaczego miałabym się z nim nie spotkać? Przecież niczego sobie na razie nie obiecywaliśmy, więc nie widzę w tym nic złego.

Z wyglądu nie jest taki zły, ale raczej to nie mój typ. O jej... no nie wiem jak Ci to wytłumaczyć, sama wiesz jak to jest -to się po prostu wie… nie patrzy na mnie jak na kobietę, bardziej chyba jak na koleżankę, w sumie dla mnie lepiej, to już piąte spotkanie a on nawet nie próbował mnie pocałować, nie no, co Ty nie jest gejem! Może go nie pociągam albo się boi, no chyba bardziej to drugie :) ale to nawet lepiej, bo i tak chyba bym się z nim nie całowała, zresztą sama nie wiem, może gdyby był bardziej konkretny, to, kto wie, no ale jak sam na to nie wpadł to ja mu nie będę podpowiadać. Zresztą to tylko kolega, szliśmy dzisiaj i złapał mnie za rękę, tak niby przypadkiem, dziwne uczucie trochę mało stanowczo, ooo jak z nim wracałam to widziałam na wystawie taką fajną bluzeczkę, w sumie to była bardziej tunika, ale mówię Ci fajna, powiedział, że mi kupi, ale przecież nie będę go naciągać, chociaż nie obraziłabym się :). Musimy tam jutro iść, pokaże Ci ją. A nie… jutro odpada, a bo Ci nie mówiłam, komputerem mi się popsuł -sam się wyłącza, zostawiłam na nim ostatnio prostownice to może, dlatego nie? No a on się zna na komputerach to powiedział, że mi zrobi, czyli są jakieś plusy z takich koleżeńskich znajomości, ale nie spotykam się z nim tylko, dlatego, ogólnie to miły facet, powiedziałam mu to.

A Bartek się o mnie nie pytał?

Aha… Nie nic tak pytam. A on się spotyka jeszcze z tamtą Kaśką?

Takiej to zawsze się trafi nie? Ciekawe, co on w niej widzi… chyba tylko na wygląd poleciał. Wszyscy faceci są tacy sami, chociaż jeden nie jest taki i właśnie, dlatego lubię się z nim spotkać -nie chodzi mu tylko o mój wygląd… a Bartek jeszcze przejrzy na oczy!

Dobra uciekam

buźka :* <3

niedziela, 21 sierpień 2011 06:00

Do niego

Cześć!!!

Poznałem niesamowitą dziewczynę! Właśnie wróciłem z kolejnego spotkania! Było super, czuję między nami taką pozytywną energie… ale

Nie wiem, co do niej napisać żeby było oryginalnie i z pomysłem. Lubi facetów z poczuciem humoru i mających dystans do siebie. Jest inteligentna, bystra, dojrzała, nie lubi takich pustych lasek typu plastik fantastki, takich wiesz -typowych tapeciar, które chodzą na dyskoteki tylko w jednym celu, co dają każdemu, wiesz te, z którymi nigdy nie gadałem, bo się bałem, bo pewnie przy pierwszym zdaniu by mnie wyśmiały… zresztą widać, że z taką można pogadać tylko o paznokciach i impressskach. Wystarczy, że się do takiej zagada i pokaże kasę, to od razu sama wchodzi Ci do samochodu. Nie, no ja nie mam fury, a ona pewnie tramwajem nie jeździ...

Ale ta moja jest zupełnie inna, jest porządna, ona nigdy by się nie pocałowała z chłopakiem, którego dopiero poznała na imprezie. Nie wyobrażam sobie tego, ja już np. spotkałem się z nią pięć razy i nawet się jeszcze nie całowaliśmy -tak dobrze jest wychowana, no po prostu dziewczyna z zasadami… mało jest teraz takich, właśnie, dlatego tak mi na niej zależy, i nie chce tego zepsuć, dlatego potrzebuje jakiś dobry tekst na rozmowy przez sms, no jakoś tak dziwnie zadzwonić… bardzo dobrze się dogadujemy, jest kupa śmiechu mówię Ci, raz nawet złapaliśmy się za ręce jak już było ciemno i odprowadzałem ją na przystanek. Powiedziała, że jestem bardzo miły i że na pewno moja dziewczyna będzie miała ze mną dobrze. To chyba dobry znak na przyszłość… naszą przyszłość, no, bo już w sumie myślałem trochę o tym jak to będzie za kilka lat. Mielibyśmy razem ładne dzieci… ale ona jest piękna ciągle o niej myślę i mnie nosi mógłbym pisać do niej sms, co 5 minut ale to chyba za często nie? Wytrzymam jeszcze trochę jutro się z nią zobaczę, zaprosiła mnie do siebie, to kolejny dobry znak, wszystko idzie jak po maśle. Ma problemy z komputerem, znam się trochę na tym to powiedziałem, że jasne rzucę okiem, ale zależy, co z tego będę miał… wiesz taka dwuznaczność, gra słów, wiesz chcę trochę wejść na bardziej seksualny poziom, bo podobno tak trzeba. Nie ma, co się szczypać, z kobietami trzeba ostro, tak przynajmniej czytałem. 

Jestem dobrej myśli, wszystko idzie w dobrym kierunku…

Trzymaj za mnie kciuki!

sobota, 20 sierpień 2011 06:00

Podrywam kobiety

Bał się zagadać, zrobić pierwszy krok, jego inicjatywa, aby zyskać zainteresowanie tej konkretnej kobiety sprowadzała się do „odprowadzenia wzrokiem” i jednego „cześć”, gdy się spotykali.

Sam nie wiedział jak sprawić żeby wreszcie zaczęli się spotykać, dodatkowo rościł sobie prawo do niej, jakby była jego własnością. Zupełnie tak jakby szedł ulicą i wyznaczał kolejne kobiety: ta mi się podoba, ta i jeszcze tamta blond piękność. Tak, to są moje kobiety, nie powinieneś ich ruszać, trzymaj się od nich z daleka! Jeśli jesteś moim przyjacielem…

I to jest jego „działanie”...

Wyobraź to sobie, idziecie razem na imprezę i on przed wyjściem już znaczy kobiety. Ty, tam będzie ta fajna Magda dzisiaj do niej zagadam, bardzo mi się podoba. A Ty wiesz, że pójdziecie tam i będziecie stać i się gapić, wiadomo, że nie podejdzie i nie porozmawia z nią. A weź tylko spróbuj to zrobić to jesteś już skreślony, no, bo on przecież sobie ją zaznaczył...

Nie daj Boże jak ta dziewczyna sama do Ciebie coś zagada to Twój kumpel jest zły 2x, a wina i tak jest Twoja, wiadomo mogłeś stać jak kołek i nic nie mówić tylko patrzeć się jak cipka. Jednak nie zawsze ta technika działa na kobiety, on chyba jeszcze tego nie wie.

Nadając sobie z wyprzedzeniem prawo do jakiejś kobiety krzywdzimy sami siebie, nie dość, że sam ciągle walczysz, bo masz JEDEN określony cel, którego tak naprawdę często nie znasz, bo z nią nie rozmawiasz.

I serio, przemyśl ile razy bardziej skupiłeś się na tym, żeby ktoś inny nie był z tą dziewczyną, niż na tym, żebyś Ty nawiązał z nią jakąś bliższą relacje. Potem możesz mieć pretensje tylko do siebie, ale najłatwiej jest wtedy obwiniać innych. Uczucie zazdrości nie jest mi obce, bo byłem po obu jej stronach. I jedno wiem, jest to destrukcyjne zjawisko, które nie prowadzi do niczego dobrego. Czasami trzeba wiedzieć, kiedy zrobić krok do przodu, a kiedy zrobić krok w tył. Bo chyba lepiej żeby dwie osoby były szczęśliwe ze sobą, niż żeby trzy… udawały, że jest ok.

niedziela, 03 lipiec 2011 04:00

Gdzie się podziały tamte dziewczyny

Jeżeli jest jakaś kobieta, która na dzień dzisiejszy powala Cię swoim wdziękiem, to obiecaj mi jedno: powiesz jej wreszcie, co czujesz. Nie bądź kolejnym facetem, który dowiaduje się po kilku latach, że jednak miał „szanse”.

Postaw się dzisiaj w sytuacji, kiedy Twoja wymarzona kobieta, podczas rozmowy z Tobą mówi: wiesz, podkochiwałam się w Tobie… ale to było dawno, teraz mam kogoś… Czas płynie, kobiety robią się starsze, a wolnych niewiast jest coraz mniej, nawet, jeżeli wiążą się z nieodpowiednimi mężczyznami.

Myślę, że nie chcesz usłyszeć: szkoda, że za późno się poznaliśmy… za późno… za późno… słowa wbijają się w głowę powodując ból w klatce piersiowej. Tam gdzie podobno kiedyś miałeś serce. Tak, ona za kilka miesięcy wychodzi za mąż, a Ty możesz tylko złożyć gratulację. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia z człowiekiem, którego nigdy nie powinnaś poznać… po prostu nie pasujecie do siebie. Jak dla mnie on do dzisiaj powinien składać codzienne podziękowania swojemu kumplowi, który ich ze sobą zapoznał, bo wiadomo, przecież sam nigdy by do niej nie zagadał, ha czy to nie jest piękny motywator.

Tam o miłości nie mogło być mowy, tak mówią ludzie, a wiesz jak to jest, każdy wodzony diabelską iskrą zazdrości ciska w innych oskarżeniami. Dzisiaj nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z faktem, iż coraz więcej kobiet pochłania proza życia.

Obyśmy za kilka lat nie musieli pytać: Gdzie się podziały tamte dziewczyny?

Człowiek inteligentny uczy się na swoich błędach… mądry na cudzych -Benjamin Disraeli

środa, 22 czerwiec 2011 04:00

Pierwsza randka

Zgłębiając tajniki sztuki uwodzenia kobiet, a prościej mówiąc starając się wrócić do normalności… faceci zapominają o tym, żeby poznać kobietę. Zamykają się we własnych myślach, dążąc do kolejnych baz.

Co prawda chcą być otwarci i to nie tylko na kobiety, ale wszystkie ich działania sprowadzają się do mówienie o sobie. Byle nie było tej niezręcznej ciszy, która ma być wyznacznikiem tego jak bardzo jesteś interesujący. W tłumaczeniu im jest mniej „pauz” w rozmowie tym jesteś bardziej interesujący. Mężczyzna chce dać kobiecie więcej przestrzeni, nieświadomie ograniczając ją jeszcze bardziej.

W poszukiwaniu oznak zainteresowania z jej strony samiec drąży i penetruje wszystkie zakamarki jej myśli. Prognoza spotkania się z tą kobietą, wywołuje w nim pewną presję najczęściej pod tytułem: jak to będzie? Jak wypadnę w  jej oczach? Czy będę dla niej interesujący?

Termin spotkania jest odległy, ale idealny do tego, aby w głowie rodziły się różne scenariusze. O ile kobieta może myśleć o tym spotkaniu dwa dni przed wyznaczoną datą, o tyle facet będzie masturbował się mentalnie zanim jeszcze gdzieś ją zaprosi. Zaciskając tym samym pętle przestrzeni między nimi. Począwszy od sms-ów w ilości kilkunastu dziennie, kończąc na pijackich telefonach o 3 w nocy. Kobieta czuje się osaczona i nawet, jeżeli na początku miała ochotę się spotkać, to w kilka dni byłeś w stanie wszystko bardzo ładnie zjebać. Tylko przez to, że się nakręciłeś. Ponieważ to jest Twój pierwszy numer od pół roku. I nie chcesz zepsuć… zepsuć… zepsuć… w konsekwencji i tak to schrzanisz…

Przestań ciągle o niej myśleć, zajmij się swoimi sprawami, skoro już ustaliłeś termin nie musisz go codziennie potwierdzać… Właśnie wtedy zachodzi „proces” idealizowania tej kobiety. Stawiasz ją wyżej niż siebie, a to z kolei jest zauważalne za równo przez nią, jak i przez otoczenie, nawet, jeżeli Ty twierdzisz inaczej. Kobiety nie interesują się facetami, którzy są zdesperowani i traktują spotkanie z nią jak ostatnią deskę ratunku przed samotnością.

Są jednak sytuacje, kiedy dochodzi do spotkania. I tu znowu kłania się podejście do całego tematu. Można wyjść na desperata nie dotykając jej ani razu, a można wyjść na gościa z klasą, który będzie, co chwile utrzymywał kontakt fizyczny. Najważniejsze żeby się nie rzucać na dziewczynę. Dosłownie i metaforycznie. Ona tam siedzi i miejmy nadzieje nigdzie nie ucieka, więc zachowaj spokój. Nie musisz się od razu do niej dosiadać tak żebyście się ocierali, owszem kontakt fizyczny zbliża, ale na razie jesteś obcym facetem, dajcie sobie czas na poznanie.

Nigdy nie układam szczegółów randki, ponieważ zawsze mam tak, że im bardziej chcę żeby wyszło to tym bardziej nie wychodzi. Dlatego teraz idę na żywioł i niech się dzieje, wola nieba. Kiedyś myślałem: kurcze gdzie by ją tu zabrać, może jakaś fajna kawiarnia czy klub. Teraz to pier.... Chciała się spotkać, czyli jest zainteresowana, jeżeli myślała, że będzie darmowa wyżera no to trudno :). Taka prawda, że jeżeli kobieta jest realnie zainteresowana to przejdziesz się z nią do parku czy odprowadzisz do domu i też będzie zadowolona. Od razu przypomina mi się kumpel, ten to jest dobry już czwarty raz idzie z tą samą dziewczyną do tego samego parku haha, i co dziewczyna cały czas z nim piszę  :).

Po prostu przekazujesz swoją osobą: hej jesteśmy na równym poziomie, równie dobrze, to Ty możesz mnie gdzieś zaprosić! Oczywiście nie uważam się za nagrodę! Nie będzie się wywyższał ani czuł gorszy od Ciebie. W ogóle nie powinno być takich rozkmin przed spotkaniem! Wychodzisz z propozycją lub robi to kobieta, jesteś na tyle elastyczny, że za równo w drogiej knajpie jak i w parku zachowujesz się tak samo i to jest jakby esencją podejścia do „randek”!

Pozdrawiam

Aaa no i zazwyczaj takie podejście mamy, jeżeli kobieta nam się nie podoba aż tak bardzo haha! :). Co do tego stawiania to też bez przesady soczek czy piwo nie majątek, gorzej jak masz kilka spotkań w tygodniu :). Życzę Ci tego!

czwartek, 12 maj 2011 06:00

Od zera...

do… no właśnie? Do bohatera? Hm

Czy będąc wyalienowanym społecznie (bo często właśnie tacy faceci trafiają do społeczności) człowiekiem, można gdzieś dojść? Czy z towarzyskiego zera, może zrodzić się bohater damskich serc?

Szczerze w to… wątpię.

-alee Tomek? Jak tak możesz mówić!?

Niestety, właśnie  dlatego, że jestem Twoim znajomym, przyjacielem, kumplem, właśnie, dlatego tak mówię. Nie chodzi o to żeby Cie dobić. Chodzi o to, aby naprawdę zacząć zmieniać coś w swoim życiu, najpierw trzeba spojrzeć na siebie z boku trzeźwym okiem. Owszem zmiany są jak najbardziej okej. Jednak zależą tylko i wyłącznie od Twojego zaangażowania. Pracujesz na swój rachunek.

Prawda jest taka, że większość facetów, którzy mają „problemy” z kobietami, uchodzi w swoim środowisku za dziwaków. Pokaż mi swoje zdjęcia, a powiem Ci, kim jesteś. Skoro ja na podstawie Twoich fotek mogę wyciągnąć duuużo i zbudować obraz Ciebie w swojej głowie, to pomyśl, co potrafią kobiety :). Rozpierdalają faceta na czynniki pierwsze w kilka sekund: Obraz ten nie zawsze musi być zgodny z rzeczywistością. Jednak dobre wrażenia na starcie to już sporo.

Atrakcyjność fizyczna.

Ciągle o tym wspominam, bo ciągle tego mi brakuje u polskich uwodzicieli.  I niezależnie od tego, co mówią na głos kobiety, to przystojni i bogaci zawsze będą mieli większe powodzenie od… reszty.

Popatrzcie sobie na osoby prowadzące szkolenia. Z małymi wyjątkami, większość trenerów to „ciacha” hehe (wisicie mi browar :) ), są dobrze ubrani, mają styl, fryzury, ogólnie trzymają poziom.

Mam taką teorię, że ogólnie ludzie dobierają się mniej więcej wizualnie. Tzn. pary są do siebie podobne. Nie wiem czy też to zauważyłeś? Idzie gruba laska i kurwa chłop obok i też wieloryb. Idzie jakaś mało zadbana dziewczyna i jej facet też taki jakiś w skarpetach i sandałach. Nie chce nikogo obrazić no, ale taka zależność da się zauważyć. Nie licząc mojej zajebistej koleżanki i jej mega brzydkiego chłopaka… no, ale wyjątki się zdarzają :) do dziś nie mogę zrozumieć  Whyyy?

Idąc tym tropem dalej… Jeżeli się rozwijasz w tym fizycznie, to automatycznie masz więcej kobiet w zasięgu swoich „możliwości”. Może będę mało popularny, ale uważam, że żeby mieć zajebiste dupy trzeba albo mieć kasę albo wygląd. Chodzi mi tu, o bycie z tą kobietą miesiąc, rok, dwa, trzy.

Nie mówię to o zainteresowaniu kobiety swoją osoba. Nie! Bo żeby to zrobić nie trzeba ani kasy ani wyglądu… tylko, co dalej? Impreza się kończy i trzeba wracać do domu z buta, a fajnie by było odwieźć ją do domu swoją furą. Może kiedyś będę mógł tak robić :).

Warto w tym momencie wspomnieć o ciekawym i w sumie normalnym zjawisku. Wraz z upływającym czasem i własnym „rozwojem” kobiety, dla których to wszystko robiłeś mogą już zwyczajnie… przestać Ci się podobać. Twoje standardy pójdą w górę. Tylko uważaj żebyś się w tym nie zatracił. Znam przypadki, kiedy facet np. mógł być z trzema kobietami, ale ciągle szukał w dupie miodu i „wolał” być sam. A, to też nie jest do końca dobre.

Droga jest długa i kręta i być może,  nigdy się nie kończy. Nie wchodź przez tydzień na forum, potem napisz o swoich odczuciach.

pozdrawiam

niedziela, 24 kwiecień 2011 02:00

Związek z kobietą za sterami!?

Wiem, że niezależnie od tego: za jak dobrego uwodziciela się uważasz, dopadnie Cię ta myśl: Mam wielu znajomych, znam wiele kobiet, mimo to jestem sam. Paradoksalnie wchodząc w społeczność jeszcze bardziej odciąłeś się od świata realnego, wszedłeś w internetowe towarzystwo mężczyzn dywagujących o kobietach. Lista gg jest pełna: maćkówPUA, krzyśkówPUA i wielu innych tajemniczych nicków. Ale co z kobietami?

Do ilu realnie zainteresowanych kobiet mógłbyś dzisiaj napisać?

Czy jakość nie ucierpiała kosztem ilości? Czasem lepiej poznać jedną kobietę przez cały wieczór, mając pewność, że będziecie kontynuować tą znajomość, niż wziąć 5 numerów „na szybko”?

Owszem można spotykać się z wieloma kobietami, przy czym nie być z żadną. Tylko śmiem twierdzić, że wtedy się traci coś ważnego. Możesz być podrywaczem bez kobiety, możesz też ograniczyć swój „rozwój” i wreszcie się „ustatkować”. W sensie wybrać sobie jedną konkretną kobieta i zacząć się z nią spotykać!

Wiem, że to nie jest łatwe! Wiem, że szybko odpuszczasz, skaczesz z numeru na numer, bo wystarczyło, że dziewczyna nic nie odpisała, nie odpuściła strzałki, lub nie powiedziała Ci cześć. Tylko pytam się, gdzie podziała się walka o kobietę? Czy już naprawdę nikomu nie chce się trochę postarać? Powalczyć? wszyscy chcą być kurwa nagrodą dla kobiety?!

Jeżeli kobieta jest zaczepiana na imprezie kilka razy, to po roku imprezowania, może rzeczywiście nie traktować tych podejść serio… i chodzić do klubu tylko po to, żeby się pośmiać z facetów i potańczyć. Kto ma dzisiaj jaja, żeby podejść do niej kolejny raz i walczyć o jej względy, czy to sam ze sobą czy innymi adoratorami?

Apeluję o przywrócenie starej nomenklatury, to facet zdobywa swoją kobietę!!! Tak, wybiera ją spośród innych i podejmuję walkę. Ona się opiera, jednak on nie daje tak łatwo za wygraną, pokazując tym samym, że mu rzeczywiście zależy i nie chodzi tyko o podryw. Ona początkowo się opiera, ale musi wreszcie się poddać. Czuje się zdobyta, Ty czujesz się zdobywcą, czy to nie jest zajebiste uczucie?

A, nie… że koleżanka pozwiedzała do Ciebie: podobasz się Marcie, weź ją gdzieś zaproś… gdzie tutaj jest do cholery podbój? zostałeś zaakceptowany, no to się zgodziłeś, bo fajnie jest mieć kogoś… Ty nie tworzysz związku… kobieta też nie… robicie to RAZEM.

Zrozum, że jeżeli od początku dasz dupy i to ona „wyrwie” Ciebie, to potem już będziesz na takiej pozycji zawsze… bo jak tylko się postawisz, to ona Cię zostawi… Od razu widać czy para prowadzona jest przez kobietę czy faceta, a coraz więcej kobiet przejmuje dowodzenie, ja się pytam WTF?  ten statek daleko nie popłynie, utknie gdzieś na pierwszej mieliźnie, a kobieta wskoczy na podkład innego okrętu, dowodzonego przez faceta…

czwartek, 14 kwiecień 2011 02:00

Jak odzyskać byłą?

Pewnie nieraz zdarzyło Ci się być na imprezie zwanej Gej party. Nie… nie…  to taka metafora. Gej party, dlatego, że byli na niej sami faceci… no Ty i 4 kumpli. Takie weekendowe spotkania, na których jedziecie po sobie i śmiejecie się z innych. Pijąc przy tym duuużo alkoholu. To jest właśnie gej party ;)

Zróbmy mały eksperyment.

Dodajmy do tego towarzystwa kolejnego kolegę, który przyszedł… z dziewczyną. Widzisz to? Wasza piątka i oni… pomijając fakt, że jemu dostało się najbardziej, zajmijmy się nią…

Punkt widzenia zależy od poziomu zagęszczenia.

Jest to jedyna dziewczyna pośród was. Ten fakt plus alkohol powodują, że zaczynacie o nią walczyć. Nawet podświadomie i niekoniecznie, dlatego, żeby ją odbić. Nie! Może to być zwykła potrzeba udowodniania sobie, że potrafię to zrobić. Kolega-kolegą, a dziewczyna-dziewczyną…

Kobieta czuje się adorowana, atrakcyjna i pociągająca, wy zapominacie o tym, że w innych okolicznościach nawet byście na nią nie spojrzeli. No, ale z braku laku… To interesujące jak miejsce i brak kobiet wpływają na standardy mężczyzny. Ta sama kobieta (tak samo ubrana i tak samo pomalowana) może w różny sposób oddziaływać na zgromadzonych facetów. Na domówce, gdzie jest jedyną kobietą, może budzić podziw, ale już na imprezie pełnej kobiet, może zginąć gdzieś w tłumie.

Automatycznie jej zachowanie też jest inne… pomyśl jak będzie się zachowywać na domówce pełnej facetów, a jak na imprezie pośród innych (często bardziej atrakcyjnych) kobiet?

Idąc dalej, jaki to ma wpływ na was, mężczyzn? A dokładnie: jaki to ma wpływ na Ciebie?

Bardzo możliwe, że w tych dwóch sytuacjach Twoje zachowanie będzie zupełnie inne. Jeżeli masz do wyboru mniej kobiet, automatycznie mogą one wydać Ci się bardziej atrakcyjne (no chyba, że kobieta jest totalnie nie w Twoim typie), będziesz „walczył” o nie z innymi facetami i paradoksalnie te kobiety będą miały większą wartość i będą kręcić nosem. Kiedy normalnie w klubie nawet byś na nie spojrzał i to one mogłyby zabiegać o Twoje względy. Ponieważ na imprezie jest dużo innych kobiet, spośród których możesz wybierać.

Co Ci to daje?

Dużo więcej zyskasz będąc na domówce, kiedy dasz sobie na wstrzymanie i nie rzucisz się na tą jedną dziewczynę wraz z innymi…  a jeżeli to Ty przychodzisz na domówkę ze swoją kobietą, to musisz mieć pewność, że Twoi kumple będą ok. bo znam dużo przypadków, kiedy od słowa do słowa i awantura gotowa. Najlepiej, więc oddzielać te dwie sprawy. I albo spotkać się z kumplami albo wyjść z dziewczyną.

sobota, 09 kwiecień 2011 04:00

Społeczność PUA umiera

Nie wiem czy Ty też zauważyłeś, że od pewnego czasu jakby wszystko ucichło… myślę, że nastąpiło swego rodzaju nasycenie tematem uwodzenia kobiet. Bądź, co bądź materiałów o tej tematyce jest bardzo dużo i ciągle pojawiają się nowe.

Pamiętam jak to było ze mną…

swego czasu w Internecie było stosunkowo niewiele materiałów. Pierwszym, jaki wpadał w moje dłonie był skrypt NLS, początkowo w wersji papierowej, później audio. Myślę, że wielu właśnie zaczynało od tego. Co by nie mówić, wtedy to było coś. Ogólnie informacji było niewiele na ten temat. Właśnie, dlatego były one niejako bardziej „wartościowe” co niekoniecznie oznacza, że były merytoryczne. Chodzi po prostu o to, że czytało się od deski do deski.

Forum, na którym się rejestrowałeś było kopalnią wiedzy, chciałeś czytać każdy post. Żyłeś razem z nim. Dzisiaj natomiast jest taki natłok materiałów, że ciężko jest się w tym odnaleźć, komuś, kto dopiero w to wchodzi i nie do końca wie, co jest merytoryczne, a co nie. Jest kilka wiodących for, ale co z tego -skoro jest przestój. Logują się młodzi ludzie, którzy zadają pytania, bez wcześniejszego sprawdzenie innych tematów. „Starzy” użytkownicy nie mają siły i ochoty już odpisywać 100raz na podobny problem, który i tak sprowadza się do tego, że trzeba wreszcie pociągnąć za spust!

A propos artykułów: kiedyś tekst pisało się nawet kilka godzin, a wrzucając go na forum z podekscytowaniem czekałeś na jakąś odpowiedź… a jeżeli była to pochwała, to miało się kopa żeby pisać więcej… i o coś tam naprawdę chodziło, ludzie chcieli sobie pomagać, dzisiaj pojawia się kilka tekstów na dzień i w sumie bez urazy, ale o tym samym… Kiedyś raporty z akcji coś znaczyły, faceci ruszali dupska i wychodzili na miasto, sam miałem motywację, żeby zrobić ten 100dziewczyn projekt. Ludzie się wzajemnie nakręcali. Szkoda, że dzisiaj większość postów ma charakter promocyjny. Moje najlepszy teksty (w mojej opinii) powstawały pod wpływem czystych i szczerych emocji i mam nadzieję, że zachowałem jeszcze trochę tego w sobie. Szkoda, że dzisiaj tego nie ma… ludzie rejestrują się na forum nie po to, żeby trwać w tym i wspólnie rozwijać portal, teraz chodzi im tylko o szybkie wyssanie wiedzy i cześć!

Kiedyś było po prostu fajniej!

Wracając do materiałów: na początku było dużo materiałów –zagranicznych… teraz jest sporo tekstów pisanych już przez polaków. Niby fajnie, ale z drugiej strony przez ten nawał tego wszystkiego ludziom zwyczajnie się odechciewa: przestają czytać po drugim zdaniu, wyłączają filmik po 30 sekundach. Podstawa jest wszędzie podobna. Niby wszystko poszło w dobrą stronę od nls i gotowców do naturalności (cokolwiek dla kogokolwiek to oznacza) pytanie, co dalej?

Myślę, że dalej jest krok, aby gruntowanie postawić na charakter, na szkoleniach nie będzie o tym „co powiedzieć”, a o tym „jakim być człowiekiem”, żeby mówić to i to… Dzisiaj zmiany powodują brak zmian. Mija rok, postów na forum jest dwa razy więcej ale co z tego skoro tkwisz ciągle w tym samym miejscu… kiedyś zmiany były bardziej widoczne… wtedy nie byłem jeszcze Magnusem… dzisiaj jestem Tomkiem :) - sentymentalnym haha. Czekam, więc na drugą falę uderzeniową i sam usilnie będę dokładał cegiełkę, aby to wszystko szło w dobrą stronę…

pozdrawiam (szczególnie tych, którzy pamiętają te czasy i wiedzą o co mi chodzi! :) )

piątek, 08 kwiecień 2011 02:00

Kobiety potrzebują komplementów

Możesz sobie udawać Bady Boya, ale fakt jest faktem i nie zmienisz tego, że kobieca natura potrzebują szczerych komplementów. Oczywiście masz wpływ na relacje między wami. Możesz cały czas zgrywać się na nieczułego drania, bo podobno kobiety to lubią.

Ja jednak uważam, że facet powinien być jak paleta barw, na której znajdują się wszystkie kolory, najciekawsze jest to, że można je łączyć.
Kolor czerwony to odwaga,
niebieski to opiekuńczość,
czarny –mocny charakter,
zielony –spokój. itd.

Kobieta ma do dyspozycji cały wachlarz uczuć, z którymi może obcować, tworząc nową jakość związku. A Ty jako facet jesteś dla niej interesujący i nieodgadniony. Nie jesteś albo tylko dupkiem albo tylko miłym romantykiem. Jesteś ponad tym, bo potrafisz być elastyczny, a Twoje zachowanie jest adekwatne do sytuacji. To jest dopiero pociągające dla kobiety, kiedy pozwalasz jej odkryć w sobie kolejną nieznaną dotąd cechę swoje osobowości… no, ale wracając do komplementów…

Niezależnie czy jesteś ich zwolennikiem czy przeciwnikiem, kobieta potrzebują adoracji… więc najlepiej gdyby to była Twoja adoracja, ponieważ jeżeli dalej będziesz oportunistą w tym aspekcie ona może szukać głosów z zewnątrz jeśli wiesz, o czym piszę… ;) Po prostu przywita z otwartymi ramionami (i nie tylko) pierwszego lepszego, który będzie wiedział, że kobieta oczekuję miłych słów… I tu już mało ważne jest czy te słowa mają pokrycie w rzeczywistości czy nie… akurat, jeżeli chodzi o komplementy, to możesz sobie pofolgować i puścić wodzę wyobraźni i fantazji.

Ale  unikaj słodzenia- nie stroń od komplementowania! Słodzenie jest najgorszą formą nawiązywania nici porozumienia z kobietami! Kobiety nie szanują facetów, którzy im słodzą. Owszem tolerują ich towarzystwo, ale traktują je, tylko, jako miły dodatek do nudnego dnia.

Natomiast komplementowanie jest to robienie dobrze kobiecie słowami (szczerze!). Najważniejsze w trakcie wypowiadania poglądu na temat kobiety jest Twoje nastawienie. Mówisz jej to, dlatego, że masz na to ochotę, a nie, dlatego, że oczekujesz czegoś w zamian. Nie przesadzaj z tym. Dobrze jest ją trochę wypościć, daj sobie po prostu czas na ocenę kobiety i poznanie jej. Co by nie mówić słowa wypowiadane wiele razy tracą na znaczeniu… dlatego dozuj miłe słowa, jeśli nie są one wynikiem Twoich przemyśleń. Co innego jest mówić: fajnie wyglądasz w tych spodniach… bo rzeczywiście ona w nich fajnie wygląda niż, mówić to tylko, dlatego, że przed chwilą je kupiła.

Z komplementami jest jeszcze o tyle „ciężko”, że stajesz jakby między młotem a kowadłem. No, bo co? Powiesz jej, że wygląda w tej sukience grubo? Skoro kupiła ją specjalnie na wyjście z Tobą? No raczej nie… z drugiej strony jestem zwolennikiem szczerości, ale szczerości w asekuracyjnym tonie… czyli chwalisz kobietę, ale też mówisz to co mogłoby być lepiej.

Nawet, jeżeli kobieta źle to odbierze, to przyzna po czasie, że jesteś przynajmniej z nią szczery i uwierz mi, że będzie wolała usłyszeć Twoją opinię w przebieralni sklepowej, gdzie powiesz, co myślisz, niż opinię swojej mamusi, dla której jej córeczka wygląda pięknie we wszystkim… :)Tylko pamiętaj, że to jest cienka linia, szlak dla zawodowców, nie każdy potrafi płynnie i gładko przemycić cierpkie słowa krytyki… pomyśl, też w drugą stronę. Po prostu jakbyś Ty się czuł, gdyby ktoś Ci coś takiego powiedział.

Daj kobiecie to, czego potrzebuje. Jeżeli widzisz, że ona ma już dosyć gadki, jaka to jest piękna, to nie znaczy, że masz jej nie komplementować! Wtedy wykaż się inteligencją i nie powtarzaj błędów innych mężczyzn! Doceń jej osobowość!. I odwrotnie, jeżeli zauważyłeś, że brakuje jej zwykłych komplementów dotyczących jej fizyczności i seksualność to daje jej to! Nagrodę odbierzesz wieczorem…

Podsumowując: Pamiętaj o komplementach, są one ważne dla kobiety, nawet, jeżeli jest to kwestia czystej próżności, skoro ona oczekuję tego od Ciebie, doceń to… zawsze może zwrócić się do kogoś innego. Co nie znaczy, że masz jej słodzić non stop! Kobieta chce się liczyć z Twoim zdaniem, dlatego bądź rozsądny i uważnie dobieraj słowa, zwłaszcza teraz gdy zbliża się lato… hehe Znowu się rozpisałem, a to wszystko przez jednego niewinnego smsa: potrzebuję od Ciebie komplementów!

Pozdrawiam Jesteś zajebisty, pamiętaj!

Aaa, no i taka formalna uwaga: Jeżeli chcesz skomplementować jej ubiór: spodnie, sukienkę czy buty, to lepiej powiedzieć: Wyglądasz w tym bardzo pociągająco, kobieco, seksownie… niż: ładna sukienka. :)

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Magnus