Magnus

Magnus

piątek, 04 listopad 2011 00:00

Jak zainteresować kobiete

Szczerze to nawet nie chce mi się o tym już pisać. Ale faceci ciągle pytają: jak wzbudzić zainteresowanie swoją osobą? Jeżeli nie jesteś zainteresowany tym tekstem, to sam wiesz, dlaczego. Podobnie jest z kobietami.

Bądź normalny, a będziesz oryginalny.

Uważam, że zmiany muszą potrwać. Nie jestem dobry w sloganach reklamowych, wiem.

Wiem, że cały czas pracujesz nad sobą i brawo oby tak dalej. Niestety muszę nieśmiało stwierdzić, że wszystko, czego „nauczyłeś się” do tej pory, możesz spokojnie wywalić do kosza. Nawet, jeżeli uważasz, że masz dzięki tej wiedzy jakieś efekty to, to gówno prawda. W Twoim świecie pojawiło się więcej kobiet, tylko, dlatego, że wreszcie zacząłeś coś robić. Zdobyłeś się na odwagę i podszedłeś do niej, bo naiwnie sądziłeś, że masz zajebisty tekst, który rozkłada nogi kobietom. Zgodziła się spotkać, szkoda, że jesteś przekonany, że to dzięki postawie, alpha, tym czasem ona te chamskie odzywki puściła mimo uszu, ponieważ wydałeś jej się gdzieś tam w środku spoko facetem. Czyli takim, jakim byłeś przed całą „zmianą”.

Kobieta zgodziła się na spotkanie z Tobą, ponieważ, oceniła Cię, jako fajnego faceta, którego warto poznać. Ty jednak dalej chcesz zgrywać cwaniaka i idziesz w zaparte z tym alfowaniem. Kiedy jej się to kompletnie nie podoba, gdyż czuje, że jesteś miłym gościem, który tylko pozuje na złego chłopca. To ją zastanawia, ponieważ nie jesteś sobą. Tutaj pojawia się pierwsza wątpliwość, co do kolejnych spotkań. Ona chce poznać Ciebie prawdziwego, takiego, jaki jesteś, a nie takiego, jakiego wyczytałeś, że one chcą.

Kolejne spotkania tylko to potwierdzają. Chcesz być kimś, kim nie jesteś. To jej się nie podoba, ona nie chce kozaka, tylko spokojnego misia, do którego będzie mogła się przytulić i porozmawiać o „ciuchach”. Stąd też wszystkie teksty typu: bądź przy mnie sobą. Jednak Ty ciągle twierdzisz, że taki jesteś i nie udajesz. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała misia, nie alfy! Bum!

Druga opcja.

Kobiecie podoba się Twoje alfowanie, jesteś taki męski jak siedzisz z nią w domu. Ona lubi te Twoje teksty i spojrzenie i łapanie za kark. Zawsze chciała mieć takiego faceta. Już ma dosyć tych wszystkich ciapciaków, którzy nie mieli nigdy swojego zdania. Zawsze to ona musiała podejmować decyzje, co będą robić. Miała tego dosyć, chciała, chociaż raz poczuć się jak kobieta i tylko czekała, żeby jakiś samiec wziął na siebie ciężar odpowiedzialności. Wreszcie pojawiłeś się Ty, silny, mocny, pewny siebie, stanowczy. No kurwa marzenie. Mówię Ci Ania on jest boski.

Tobie też się podoba odgrywanie tej roli. Chodzisz dumnie ze swoją wybranką po mieście. Gdzieś tam głęboko w duszy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś trochę „podrabianym alfą” no, ale skoro jej to na razie nie przeszkadza to nie ma, co się martwić. Niestety czas jest największym katem, weryfikuję wszystko. Z tygodnia na tydzień Twoja wartość drastycznie maleje, co się dzieje? Po prostu się poznajcie lepiej. Okazuję się, że jednak nie jesteś, aż taki pewny siebie, bo tak naprawdę wychodzi ten głęboko skrywany miso. Jej to się zdecydowanie nie podoba, czuje się zwyczajnie oszukana. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała alfy, nie misia.

Bum!

Te dwa czynniki uważam za główną przyczynę utraty zainteresowanie ze strony kobiety Twoją osobą.

Jak wzbudzić zainteresowanie u kobiety?

Bądź sobą! haha

Bądź normalny, otwórz jej drzwi, powiedz szczery komplement, pokaż zazdrość, przytul, wysłuchaj.

Bądź oryginalny, opierdol, złap za włosy, przyciągnij, pocałuj bez powodu, kup jej coś, spraw, aby się uśmiechnęła.

pozdrawiam

poniedziałek, 12 grudzień 2011 15:00

Pierd*lenie o Uwodzeniu II

Wkurza mnie, że gdy wspominam komuś o tematyce uwodzenia, to słyszę nie… nie ja dziękuje chce być normalny… no kurde… wejdź na forum i przeczytaj mój jeden tekst. Od zawsze mi o to chodziło, żebyś był normalny! Zresztą byłeś normalny tyle lat i skoro nie masz kobiety, to może oznaczać, że jednak można nad czymś popracować. To nie moja wina, że się naczytałeś o „pua”… tak samo powinieneś mieć tylko do siebie „ale” że się zawiodłeś, bo myślałeś, że ktoś jest super mega PUA, a okazał się zwykłym gościem.

Nie wiem czy zdradzę największy sekret uwodzicieli, ale fakt jest faktem.

Większość mężczyzn uważa, że czegoś im brakuje, dlatego nie mają kobiety. A jedyne, czego im brakuje to konkretnych działań, czyli: podejść do kobiet, wyjścia z inicjatywą spotkania, odsłonięcia się i pokazania, że jest nią zainteresowany. Mają jakieś super wymagania, co do tego, jaka ma być kobieta, czekają na ideał, którego nie ma, a sami w tym czasie opierdalają kolejną pizze z kumplami, poklepując się po plecach, że laski są beee. Warto spojrzeć na siebie krytycznym okiem i zastanowić się, co mogę poprawić. Ale nie można tego zrobić, jeżeli ciągle się udaje. Udajesz, że jest fajne, Twoje kompleksy Ci nie przeszkadzają, a przychodzisz do domu i się dołujesz. Przyznanie się do niedoskonałości jest pierwszym krokiem na drodze do ich niwelowania. Wraz z dniem, w którym uznasz siebie za dobrego, przestaniesz się rozwijać.

Jeżeli definiujesz uwodzenie, jako umiejętność podejścia do obcej kobiety na ulicy, no to tak -uwodzenie jest łatwe. Bo wystarczy zrozumieć, że nic nie tracisz. Wystarczy zrozumieć, że kobiety i sytuacje są tak różne. To czy dostaniesz zwlekę czy pozytywną reakcje jest iluzją. Jedyne, co się zgadza to to, że w tym konkretnym dniu, w konkretnym miejscu i godzinie dostałeś 9 cyferek od dziewczyny, której nie znasz. Ale czy można powiedzieć, że ją uwiodłeś? Zainteresowałeś, jeżeli już… przynajmniej jej się tak wydaje, że ją zainteresowałeś… a dlaczego nie dochodzi do spotkania? Bo jej się odwidziało… Ty oczywiście bierzesz to na siebie, tak to Twoja WINA… WINA… WINA dajcie…

Nawet, jeżeli będziesz z jakąś kobietą, to i tak o niczym to nie świadczy. Znam facetów, którzy są z kobietami, a znam facetów, z którymi są kobiety. I teoretycznie w obu przypadkach on i ona tworzą związek. Dla mnie liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, nie uwodzicielem czy samcem alpha. Można być w związku z kobieta, która nam się nie podoba, no, ale mamy przynajmniej kobietę. Można też być samemu, ponieważ, szuka się ciągle ideału. Ciężko jest odpowiedzieć jednym zdaniem na potrzeby wszystkich mężczyzn.

Męczenie się z kobietą, która nas nie pociąga jest masochizmem. Krzywdzimy nie tylko siebie, ale również kobietę. Dając jej nadzieje na coś więcej w przyszłości. Jeżeli facet trwa w związku z kobietą, która go nie interesuje, to wyładowuje na niej swoją złość, tylko, dlatego, że nie miał odwagi poznać kobiety, która mu się podoba. Nie namawiam do zrywania ze swoimi kobietami, tylko, jeżeli masz wyładowywać na niej swoją frustracje, to lepiej odejdź…

W drugą stronę działa podobnie, jeżeli jesteś z kobietą, która traktuje Cię jak nową torebkę albo parę butów, to odejdź… możliwe, że to będzie Twoja pierwsza decyzja w tym „związku”. Bo mam wrażenie, że kobiety naoglądały się za dużo seriali amerykańskich gdzie tak zwane bizneswoman hodują sobie przy boku faceta. Są faceci, którzy tolerują takie zachowanie, bo po prostu mają ruchanie za friko… ich też rozumiem.

Nie rozumiem tego jak dziewczyna może się pytać faceta czy może się spotkać na soczku z innym facetem… chcesz się spotkać? To wypierdalaj… bez agresji, słowa mocne wypowiedziane ze spokojem mają większą moc.  Nie biorę odpowiedzialności za Twoje decyzje. Przedstawiam Ci tylko mój punkt widzenia, który często naginam. Siedząc przed monitorem bardzo łatwo prawić frazesy. Jednak mam świadomość, że moje wnioski nie opierają się tylko na „wydaje mi się” i są poparte zwykłym doświadczeniem połączonym z umiejętnością przewidzenia pewnych ludzkich zachowań.

Nie spłaszczaj tematyki uwodzenie do wzięcia numeru, którego możesz nigdy nie użyć czy nawet do seksu, z kobietą, która tego chciała i tylko, dlatego do niego doszło.

Wcale mnie nie dziwią wiadomości od facetów: laski lecą na kasę… no kurde jak pisałem o tym w przyczajonym AFC ukrytym PUA to pewnie kręciłeś nosem. No i co z tego, że lecą… mnie to w ogóle nie dziwi. Laski są łatwe… no i? dzisiaj się urodziłeś? A faceci nie? Wystarczy im kawałek cycka i tyłka pokazać. Takie teksty odbieram na podobnym poziomie, co: są kobiety inteligentne. No są. Są takie, które nie lecą na kasę. No są. Pada deszcz. No pada.

Uważam, że każda kobieta może być łatwa, pusta, bystra, ciepła, kochająca, inteligentna, sukowata, puszczalska itd. Wszystko zależy od tego, jaki jest facet, który stoi przy niej.

Bardzo łatwo jest odbić komuś kobietę, odbić w sensie sprawić, żeby zdradziła myślą mową uczynkiem. Najgorsze jest to, że my faceci nie chcemy często odbić, żeby z nią być, zapewnić jej lepsze warunki, chcemy sobie udowodnić, że możemy to zrobić. A zrobić to jest bardzo łatwo. Wystarczy uważnie wysłuchać kobiety, dowiedzieć się, czego jej brakuje i jej to dać… lub stworzyć iluzje poczucia, że my możemy jej to dać… Jednocześnie odbijanie uważam, z jedno z większych (……….) zachowań, jakie facet może zrobić drugiemu facetowi. Pisałem o tym na forum, co innego jak Ty chcesz odbić, co innego jak kobieta chce być odbita… Wszystko do nas wraca pamiętaj o tym…

sobota, 10 grudzień 2011 20:36

Pierd*lenie o Uwodzeniu I

Sam lubię pierdolić. Ale nie o uwodzeniu…

 

Stąd też taki temat, kiedy kolejny raz słucham jakiejś teorii z tylnej części ciała. Nigdy się nie spotkałem z twierdzeniem, że przykładowo w klubie jest ciężko uwodzić. Ja pierdole… jak idziesz tam z misjami do wykonania a nie w celu zabawy, no to ja się nie dziwie, że możesz tak myśleć. Co to w ogóle znaczy, że gdzieś jest trudniej? i co to znaczy uwodzić?

 

Czy jeżeli kobieta da Ci numer w klubie to już będziesz twierdził, że tam jest łatwiej? Czy wzięcie numeru jest uwodzeniem? Nigdzie nie ma łatwiej czy trudniej jest po prostu inaczej.

 

Jak słyszę, że codziennie setki kobiet uprawiają w klubach seks, to kąciki moich ust podnoszą się. To ja nie wiem gdzie Ty chodzisz do klubów. Jak można wciskać taką ciemnotę. Nie mówię, że seks z kobietą poznaną w klubie jest niemożliwy. Ale autor tych słów chyba nie do końca zna realia polskich „klubów”.

Temat o miejscach dobrych do poznawania kobiet jest z dupy wzięty. Jak można uzależniać miejsce od tego jak zostaniesz odebrany przez kobietę? Zarówno na ulicy jak i w klubie, jak i w szkole możesz być wzięty za dupka i chama lub zajebistego faceta. Miejsce nie decyduje o tym jak będziesz się zachowywał, tylko Ty. Oczywiście wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli zachowujesz się jak debil w obecności kobiet to miejsce Ci nic nie pomoże. A dodajesz sobie tylko kolejną wymówkę, że nie podejdziesz, bo miejsce jest nieodpowiednie.

 

Nietrudno się domyśleć, dlaczego są prowadzone zajęcia z jogi tylko dla kobiet. Po prostu kobieta tam idzie żeby poćwiczyć wyciszyć się i nie ma ochoty, żeby jakiś napalony facet gapił się na jej tyłek. Zresztą, po co tak uogólniać, są przecież siłownie łączone i kobieta sama wybiera gdzie chce chodzić.

 

Brakuje Ci umiejętności w uwodzeniu!

Kolejne pierdolenie. Nie ma czegoś takiego jak umiejętności w uwodzeniu. Jakie skille chłopaku. Albo jesteś facetem, który jest interesujący albo nie. Jeżeli masz coś do powiedzenia to zawsze zainteresujesz sobą kobiety. I nie chodzi mi tu o jakieś umiejętności w opowiadaniu fajnych bajeczek, ale o przedstawianiu swojego życia, które może ją zainteresować. Zresztą nie podoba mi się przedstawianie faceta, jako tego, który musi zdobywać jakieś umiejętności żeby zdobyć kobietę.

 

Odejdźmy wreszcie od kolejnej z dupy wziętej teorii, że to z iloma kobietami spałeś świadczy o tym jak interesującym jesteś człowiekiem. To właśnie utrzymanie stałego związku z jedną kobietą jest mega skillem -Nie ruchanie po klubach. Łatwo można stworzyć obraz siebie, jako idealnego faceta, zaimponować kobiecie i wtedy przespać się z nią. Dopiero wzięcie odpowiedzialności za kobietę jest wyzwaniem i pokazaniem, że ma się jaja. Bo przypadkowe kontakty z kobietami mogą być ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę. Łatwo jest powiedzieć jej cześć! ja wysiadam, bo boje się, że nie podołam o Ciebie zadbać. Łatwiej jest znaleźć sobie kolejny cel na chwilę. Roczny związek z jedną kobietą czyni z Ciebie większego kozaka niż seks z 10 kobietami, które zapomną o Tobie po tygodniu. Tu nie ma, czym imponować. Łatwo jest trwać w luźnych związkach, kiedy nie trzeba się martwić i zagłębiać w problemy kobiety, która służy tylko do zaspokajania swego ego. Nie potrafisz stworzyć związku, ale to nic, bo wczoraj miałeś seks. Czy kogoś to interesuje? Jeżeli Tobie to odpowiada i jest Ci z tym dobrze to ok. Ja wiem jedno, że dopiero związek uczy faceta prawdziwych relacji z kobietami. Właśnie wtedy, gdy musisz obronić swoją kobietę, pocieszyć, wesprzeć, a czasem opierdolić lub zostać opierdolonym. Dopiero wtedy masz prawdziwy sprawdzian samego siebie, możesz mówić o zasadach wierność miłość i szacunku, ale dopiero w związku spotykasz się z próbami własnego charakteru. Walczysz z pokusami, chcesz być wierny, ponieważ ją szanujesz…

Jak słucham o tych trywialnych tematach, to mam wrażenie, że tematyka relacji damsko męskich stoi w miejscu. Ciągle te same tematy, a kto wreszcie powie o tym, że warto się zakochać, nawet, jeżeli jest to chwilowa iluzja, to nikt nie ma prawa jej odbierać.

Ja nawet nie pomyślałbym o tym, że można myśleć: w klubie są same puste laski. Masz w swoim otoczeniu „Mądre” kobiety i co nigdy nie były na imprezie? No były… 5 razy w roku, ale są… czyli akurat fartem może trafisz na taką. Uważasz się za debila? No, bo przecież zdarza Ci się iść do klubu?

 

Po prostu nie mogę już słuchać takiego pierdolenia… „poznałem w klubie prawniczkę, modelkę, aktorkę i nie wiem, kogo jeszcze -robiliśmy takie rzeczy, o których się nie śniło nikomu” i co? Dalej jesteś sam… no to rzeczywiście stary jest się czym chwalić. No jak całowanie się z kobietą albo złapanie za cycka jest dla Ciebie takim fenomenem no to ok. nie będę odbierał Ci tej radości…

 

Te tematy są już takie wtóre. Heh.

CDN.

wtorek, 25 październik 2011 00:00

Masz 48h na podryw!

Mam problem z jedną rzeczą. Mianowicie… po zapoznaniu kobiety do spotkania z nią, w tym czasie (telefon do niej, smsy) dużo się może stać i rożne rzeczy się dzieją… albo zaczyna mieć wątpliwości, albo ktoś jej czegoś nagada, albo ty cos spieprzysz – generalnie nie masz za dużo wpływu, co jej siedzi w główce przed randką z Toba. Jednym słowem – nie radzę sobie w tej sferze

Tytuł jest czysto roboczy –pierwszy, jaki przyszedł mi do głowy, kiedy pomyślałem o tym temacie. Być może przyciąga Twoją uwagę o wiele bardziej, ponieważ masz podaną konkretną ilość czasu przeznaczoną na podryw. Paradoksalnie nic nie znaczy, chociaż mogłem napisać to na końcu :)

W tym czasie (telefon do niej, smsy) dużo się może stać i rożne rzeczy się dzieją…

Masz rację, w tym czasie wiele może się zdarzyć, dziwnym trafem zazwyczaj jest tak, że bardzo pięknie i płynnie dajemy dupy… to potrafi wkurzyć człowieka, co? Wyszedłeś z inicjatywą, zrobiłeś ten jeden krok ku niej, otrzymałeś pozytywną reakcje, teraz tylko byle tego nie zepsuć…

Zanim zaczniemy wchodzić głębiej w ten temat, warto wspomnieć o jednej kwestii. Kobietę można poznać w różnych sytuacjach, często w ogóle się nie znacie. Powiedzmy, że jest to znajomość z imprezy. Był odpowiedni klimat, zabawa, alkohol, wszystko szło idealnie. Jednak kolejnego spotkania (mimo wymiany numerów) nie było. Bardzo możliwe, że pierwsza myśl, jaka przyszła Ci do głowy to: zrobiłem coś źle. Tymczasem nie wziąłeś pod uwagę, tego, że np.-ona może kogoś ma i to była jednorazowa akcja. I tylko, dlatego drugiego spotkania nie było. Co nie znaczy, że teraz każdy spalony numer możesz sobie tak tłumaczyć… chociaż czemu nie :).

Ogólnie nie mam żadnych stalowych i niezmiennych zasad, jeżeli chodzi o to, co robić w „tym” czasie. Pojawiają się pytania i od razu teorie spiskowe, typu, kiedy się odezwać? czy pisać? czy zadzwonić? co napisać? co powiedzieć? Czy można kontaktować się w weekend? i dużo, dużo jeszcze…

Ustalmy jedną rzecz.

Osobiście uważam, że fundamentem jest to, jak zostałeś zapamiętany przez kobietę. Czyli, co ona sobie o Tobie pomyśli, kiedy obudzi się na drugi dzień w łóżku (jeszcze nie Twoim). Czyli bardzo dużo zależy od tego, jakie zrobiłeś na niej „wrażenie”. I to jest jakby podstawa, baza wyjściowa do spotkania numer 2. Jeżeli wypracowałeś sobie wcześniej odpowiednią „wartość” to będzie Ci znacznie łatwiej i to czy napisać czy zadzwonić nie będzie już takie ważne, ale o tym zaraz. Po prostu drugie spotkanie najlepiej wypracować sobie podczas pierwszego. Fakt, czasami nie masz takiej możliwości, bo np. podszedłeś do niej na ulicy, ona się gdzieś śpieszy, macie tylko kilka minut, w takiej sytuacji, podstawą jest pierwsze wrażenie: sposób podejścia, lokalizacja również, ubiór, wygląd, uśmiech! Oczy –ciepłe spojrzenie (nie mylić z pizdowatym). Kobieta ocenia Cie w kilka sekund i już wie, że będzie drugie spotkanie.

No, ale wróćmy do rdzenia tematu, czyli jak się zachowywać w tym czasie „od[…] do”.

Jakie są podstawowe „punkty” działania:

  1. Nastawienie. Twoje nastawienie. Przed drugim (pierwszym na trzeźwo :) ) skontaktowaniem się z kobietą spinamy się jak spinacze (głębokie). Pewnie nie jest CI obce krążenie przy telefonie, niczym sęp nad konającą ofiarą. Chociaż w tym przypadku to Ty przypominasz bardziej ofiarę :). Zamiast złapać za tel i zrobić to od razu, to modlisz się jak na bierzmowaniu. Weź, wdech i zrób to! (Kobiety naprawdę się dziwią, że nam to sprawia taką trudność). Nie traktuj tego jak walkę o życie.
  2. Układanie, tekstu, jaki masz powiedzieć. Wiem, że to robisz. Na chwile zamieniasz się w reżysera telenoweli brazylijskiej i układasz kilka dialogów, wpadasz na idealny, ale szybko rezygnujesz, ”nie to jest za odważne, jeszcze raz…” cześć tutaj Bartek, pamiętasz mnie? Zastanów się, co chcesz powiedzieć, mniej więcej i zrób to! Nie układaj nic, bo wystarczy, że ona powie jedno zdanie inaczej, niż sobie ułożyłeś i dupa…
  3. Sms? Tak. Piszesz smsa! Krótką wiadomość tekstową, nie poemat na 400 znaków. Cześć jak tam po imprezie? :) Ten magiczny tekst wystarczy :). Jeżeli nie będzie chciała to i tak nie odpiszę.
  4. Telefon. No jasne! Patrz punkt 2. Lepiej powiedzieć mniej, niż więcej a głupio. Generalnie możesz tylko ustawić się na kolejne spotkanie, bo jak znam życie będziesz chciał jakoś super zabłysnąć i palniesz jakąś głupotę podczas rozmowy telefonicznej i dziewczyna nie załapie :). Na żywo jednak możesz nadrobić mimiką.
  5. Czas. Kiedy się odezwać? Dwa dni od wzięcia telefonu haha! nie dziw się jak potem usłyszysz pytanie: dlaczego wszyscy faceci odzywają się dwa dni później? Haha Panie oryginalny :). W tej „technice” chodziło o to, żeby pokazać jej, że masz swoje życie bla bla… stary będziesz siedział, kręcił się przez dwa dni przy telefonie a potem się na niego rzucisz, pomoże? Nie… sam ustalam czas. Bierzesz numer na imprezie i dzwonisz jak wracasz np. o 4:00 rano! Cześć, to ja a tak dzwonie chciałem tylko usłyszeć Twój głos, bo bym nie zasnął. Dobranoc :) (słodkie! Fuuuj).
  6. Pisanie głupot. O i dochodzimy… do sedna, chyba to jest najczęstsza przyczyna „ciszy”, wieczorne smsy to nie jest spotkanie twarzą w twarz, a Ty po 4 smsie pozwalasz sobie na jakieś głupie, niby śmieszne docinki, i jebiesz tym wszystko. Kobieta pomyśli, co za palant i cześć, abonent czasowo niedostępny…
  7. Pogodziła się z facetem i dlatego nie odpisała. Haha żart! Chociaż w sumie, nie, nie żartowałem.

Pewnie jeszcze by się coś znalazło, ale tak w skrócie to chyba podstawy.

Nie zgodziłbym się z tym, że nie masz wpływu na to, co siedzi w jej głowie przed spotkaniem. Wręcz przeciwnie, masz i to duży! Najlepiej wypełnić jej głowę emocjami, czymś, czego będzie chciała jeszcze, więcej, mocniej, teraz! :)

Obrazując metaforycznie:

To tak jak Ty byś poznał w klubie fajną dziewczynę, wziął od niej numer, obudził się rano, wszedł na portal, zobaczył jej fotki i… przeraził się. Okazało się, że klubowe oświetlenie i alkohol dodały jej trochę gwiazdek do wyglądu i co? Nagle jakoś przechodzi Ci wielka ochota na spotkanie numer 2 :) chociaż jeszcze wczoraj obiecywałeś, zadzwonię, zadzwonię bejbe haha :)

Podobnie jest z nią, pamiętała Ciebie, jako fajnego gościa, ale zniszczyłeś ten obraz durnym zachowaniem poprzez smsy czy rozmowę o jej tyłku…

Jak lepiej radzić sobie w tej sferze? Umawiać się na spotkania i wyciągać wnioski z własnych wpadek. Czyli praktyka. Powtarzam to ciągle, wiem, ale to klucz . I tak na koniec, można odwrócić rolę, kiedy to ona ma się odezwać, ale to dużo zależy od tego jak przebiegała wasza rozmowa. Często jest to loteria… może zadzwoni, może nie… lepiej samemu brać sprawy w swoje ręce.

Powodzenia!!!

(aaa i wszystkie spalone numery do dziewczyn proszę przesyłać mi na gg :) )

środa, 19 październik 2011 00:00

Nie masz kobiety, bo chcesz ją mieć

Nie każdy facet może sobie pozwolić na to, żeby nie mieć kobiety… jeszcze mniej facetów może dać sobie ten przywilej żeby mieć kobietę, ale to nie koniec… kobietę, która mu się naprawdę podoba. Za każdym razem, kiedy spotykam się z kobieta, którą się jarem i jest ona po prostu „mega” :* rozpiera mnie, nie tyle duma, co radość z tego, że znowu poznałem kogoś ciekawego, i kolejny raz  okazałem się w jakimś stopniu interesującym facetem, czy to pod względem fizycznym czy intelektualnym.

W momencie, kiedy byłem sam, nie czułem się gorszy, nadal potrafiłem zainteresować swoją osobą kobiety, nieważne czy brzydkie czy super ładne, bo chyba zawsze zyskiwałem tym, że potrafiłem traktować je na takim samym poziomie, nawet kosztem stworzenia pozorów posiadania niskich standardów.

Nadal, kiedy pojawiam się ze swoją kobietą wśród innych kobiet, potrafię wzbudzić ich zainteresowanie, czasem nawet kosztem mojej kobiety, sam nie wiem, ale chyba robię to nieświadomie i tak zgadzam się z nią, lubię być w centrum zainteresowania :) i to nie chodzi tylko o kobiety, ale ogólnie o ludzi. Lubię z nimi przebywać, rozmawiać, rozśmieszać, czasem flirtować, czasami awanturować się, ale i też siedzieć cicho, gdy inni ciągle gadają… Jasne, że pojawiając się w nowym otoczeniu z fajną kobietą wzbudza się zainteresowanie, wtedy możesz pozwolić sobie na więcej, balansować na granicy flirtu, jednak nie przekraczając dobrego smaku, oby!
Kobiety zawsze obserwują faceta, który ich interesuje, a także kobietę, z którą przyszedł i co najważniejsze jak ją traktuje. Pomyśl, co sobie myślisz, kiedy widzisz fajną kobietę z jakimś mało interesującym facetem. Stawiasz się na jego miejscu.

Jeżeli bardzo, bardzo czegoś chcesz to i owszem może się to spełnić, chyba, że chcesz tego aż tak bardzo, że to staje się Twoją obsesją, brak czegoś powoduje ciśnienie no i wtedy, kiedy ja mówię mało, wzbudzając u kobiet uczucie tajemniczości -Ty ciągle gadasz… w sytuacji, kiedy ja przejmuje kontrole nad rozmówcami -Ty nieudolnie próbujesz się wtrącić lub zamykasz się w sobie, siedząc z boku i kurczowo trzymając swoją kobietę z kolano, znacząc teren.

Chcesz mieć kobietę?

Dobrze, tylko najpierw zadaj sobie pytanie, co ja mogę jej zaoferować? Dopiero potem wyjdź do ludzi… bo samo to, że chcesz często nie wystarcza. Ile razy dostałeś kosza? Ile razy zaryzykowałeś? Raz? Dwa? To nie jest tak, że ktoś ma super skuteczność, o ile w ogóle można tu mówić o takim czymś, ale gdy poznajesz kilka nowych osób, to przynajmniej jedna z nich może być tą kobietą na dłużej, a Ty poznasz jedną i od razu chcesz się z nią żenić, bo czujesz, że to ta jedna, a tak naprawdę to jedyna :).

Wcale mnie nie dziwi to, że można się bać, sam doskonale znam to uczucie, jednak może to co nas różni (jeszcze różni), to –to, że znam też smak „zwycięstwa”. Wiem, że można. Darujmy sobie fotki z Internetu, zajmijmy się prawdziwymi kobietami, z humorami i fochami, z pretensjami i oczekiwaniami, ze standardami, z prawdziwymi piersiami, niesymetrycznymi, obfitymi jak i tymi mniejszymi. Nie powinniśmy pompować w swoje głowy sztucznych obrazów, które i tak nie mają pokrycia w rzeczywistości, przecież kobieta z okładki jest kobietą z okładki, nie można jej dotykać, lizać czy gryźć…

Ilu z was latając po mieście znalazło swoją kobietę? Jakość jest ważniejsza, niż ilość. Często dosłowne latanie za kobietami po mieście mija się z celem. Facet może wreszcie wygrać sam ze sobą, wyjść na miasto i podchodzić, raz, drugi, trzeci dziesiąty i nie mieć z tego nic… nie licząc bardzo przydatnych myśli typu: jestem brzydki, słaby, nie mam jaj… bo może akurat statystycznie trafił na dziesięć kobiet, z których trzy miały okres, jedna straciła prace, kolejne pokłóciły się z facetem… itd. Chodzi o to, jaką wartość przedstawiasz, jako człowiek, niezależnie gdzie jesteś, przecież masz tyle kobiet wokół siebie… Kluczem jest otwartość na ludzi, nie trzeba traktować wszystkich kobieta jak potencjalny target, mimo to można się nimi otaczać, budując w ten sposób siebie jako faceta OTOCZONEGO KOBIETAMI, a nie latającego za nimi…

niedziela, 18 wrzesień 2011 00:00

life goes on

Zaczyna się niewinnie, o jedno szczere spojrzenie za mało, o jeden sztuczny uśmiech za dużo. Niby wciąż wszystko jest tak samo, jednak czujesz, że coś się zmienia. Najgorzej jest, kiedy kobieta nie wie jak powiedzieć facetowi, że to już koniec… zupełnie tak jakby odwlekanie tego miało mu ulżyć. Może warto jeszcze razem się pomęczyć, może okazja trafi się sama, może uda się to jeszcze zrzucić na niego… lub po prostu zostaniemy przyjaciółmi.


Dziwne przeczucie, że to wszystko zaczyna się sypać. Być może chcesz jeszcze podtrzymać ten tlący się płomień jakoś sztucznie go wzniecić, nadaremnie w ogień, który był gdzieś na początku. Poczucie, że tak naprawdę nigdy do siebie nie pasowaliście może być przytłaczające, świadomość tego, że możesz być prorokiem przyszłych wydarzeń jest cholernie zabawna i jednocześnie smutne…. Coś, co nieuchronnie nadciąga i jakby czekasz na to, bo i tak wiesz, że nie będziesz walczył… hamuje cie pycha czy wrodzony narcyzm, a może głupie przekonanie pt. gdyby coś czuła, to


Pierwsze zachłyśnięcie się partnerem jest zdradliwe, mija równie szybko jak się pojawia pozostawiając tylko niewygodne poczucie, że oszukałem samego siebie. Natomiast bardziej bolesne jest wmawianie sobie od początku, że nic z tego nie będzie, to tylko przelotna znajomość… Twoje neutralne nastawienie ogłupia serce i rozum, po czym w pewnym momencie przypominasz sobie, że jest coś takiego jak uczucie i przywiązanie do drugiej osoby, wspólnie spędzony czas robi swoje… a Ty niczego nieświadomy wmawiasz sobie dalej to nic poważnego… mimo tego, że się bronisz -coś zaczyna docierać. Jasne, że sobie poradzisz bez niej, ba! Są inne, dlatego pewnie znowu odpuścisz kolejny raz. Tylko, dlatego, że masz to dziwne przeczucie, że ona może nie czuć tego samego, co Ty.


Teraz, to Ty starasz się bardziej lub po prostu ona nie stara się juz wcale, więc siłą rzeczy robisz to za was. Być może jest ktoś trzeci, komu ona oddała Twoją część zainteresowania, której teraz tak szukasz. Kolejna kobieta, która ucieka Ci jak piasek przez palce a wystarczyłoby zacisnąć pięść. Może za dużo już tych pięści, czy miarą sukcesu życiowego ma być ilość wrogów, którzy chcą się odegrać. Pewnie kilku by się znalazło, pewnie na chęciach by sie skończyło.


Czy szczytem Twojej pewności ma być to, że jesteś niewzruszony na zachowanie Twojej kobiety względem innych facetów? Nie, chyba nie. Kiedyś bym się zarzekał, ze nie pozwoliłbym dziewczynie utrzymywać kontaktów z byłym, dzisiaj chyba bardziej z lenistwa nie chce mi się o tym myśleć, brak reakcji wcale nie wynika z mega pewności siebie czy z totalnego zaufania do niej. Nie myślę o tym i tyle. Wszystko do nas wraca i jeżeli ona czuje, że ma przed sobą lepszy wybór, lepsze życie, to naturalne, że może w to wejść, kończąc przygodę jakiś krótki epizod, który pozwolił jej na wyłapanie pewnego kontrastu i dokonanie wyboru. Moim zadaniem jest się ciągle rozwijać, podnosić swoją wartość, jako osoby, człowieka, faceta. Już nie tyle dla kobiet, co dla samego siebie.


Ty jak zwykle pójdziesz dalej swoją drogą, bo przerabiałeś to już nie raz. Może gdybyś nie miał tego poczucia, że znowu kogoś poznasz, postarałbyś się bardziej, a tak… i jebać te wszystkie myśli, które przychodzą później, że może warto było wyciągnąć rękę. Straciłeś tyle czasu na kreowaniu kolejnych szczęśliwych zakończeń, że zapomniałeś: „life goes on „. Kolejne: „wiedziałem, że tak będzie” podsumowujące jej dalsze związki. Dobry facet to chyba ten doceniony po czasie, jednak będę stronił od dążenia do miana mistrza świata w byciu docenionym po latach.


Wykastrowany emocjonalnie pies ogrodnika znowu będzie sam, a życie trwa dalej… pytając w międzyczasie: gdzie jest Twoja kobieta?


Sms od niej: :* wytrąca Cie z zamyślenia, uświadamiając, że to wszystko, to tylko głupie myśli…  bo „life goes on„

poniedziałek, 05 grudzień 2011 11:43

Szkolenie u Magnusa

Propozycja poprowadzenia szkolenia w jednym z Polskich miast dodała mi trochę odwagi niczym matka, która lekko popycha swojego malucha, gdy ten stawia pierwsze korki. Fajnie, że ktoś pomyślał o mnie jak o kimś, kogo warto poznać. Idąc tym tropem dalej, kogoś, z kogo można coś wyssać. Magiczną wiedzę zdobywaną przez lata? Rozczarowanie, to pierwsze czym częstuje ludzi. Oczekują trenera powalającego wszystkie kobiety na kolana. Chcieli Polskiego Mysterego a przyjechał Magnus. Przynajmniej pierwsza literka się zgadza.

 

Jestem otwarty na takie spotkania. Jednak nauczony doświadczeniem, wiem, że wystąpienia przed ludźmi, którzy mają oczekiwania nie jest proste. Tym bardziej jestem za.

 

Pamiętam spotkanie w Łodzi… kilkanaście spojrzeń wycelowanych w Ciebie, głodnych wiedzy. Od czego zaczyna się spotkanie? Spotkanie, bo nie potrafię szkolić, nawet mój pies przychodził do mnie tylko, dlatego bo mnie lubił, a nie, bo mu kazałem :). Spotkanie zaczyna się od naprawiania ludzi. Tzn. dokładniej tego, w jaki sposób myślą o uwodzeniu.

 

Ustalmy coś, ja nie gram w dzień, w nocy też nie. Chodzę bawić się do klubów. Winga też nie mam, znam się z kumplem kilka lat, który zna mnie i razem wychodzimy się bawić. Domykać nie domykam, lubię być w związku. Jeżeli jest profil stałych związków klikam to.

Oczekiwania –rozpierdalam je, jako pierwsze. Jeżeli myślisz, że od dzisiaj będziesz ruchał to mówię Ci to stanowczo i otwarcie… czemu nie :) . Wszystko zależy od Ciebie. Ja nie mam magicznej mocy, mogę podzielić się swoim doświadczeniem, chcesz to posłuchasz i wyciągniesz coś dla siebie. Ja to po prostu lubię robić. Kocham kobiety!

 

Ok. Czyli już wiedzą… nie rucham po klubach i mam dziewczynę. Przebłyski zwątpienia pojawiają się na kilku twarzach, zupełnie jak wtedy w Manufakturze, bo nie dała Magnusowi numeru. Nie no, oni nie podeszli…

 

Uwodzenie nie polega na ilości wziętych numerów, chociaż oczywiście jest to umocnienie wiarygodności. Mimo kilku „niepowodzeń” wiem, że pod koniec dnia pomyślą sobie „kurwa jednak dobry jest”. Czy mi jest to potrzebne? Trochę tak chociażby, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu…

niedziela, 28 sierpień 2011 00:00

Nie jesteś jedyny

To śmieszne, ale utarło się, że facet może rościć sobie prawo do danej kobiety. Wystarczy, że ta wpadnie mu w oko, a on wtedy powie: fajna dziewczyna, podoba mi się…  i od tego momentu nikt nie powinien do niej startować! Haha, ale ja pytam, jakim prawem? Przecież bardzo często ona nawet nie wie o Twoim istnieniu, więc dlaczego ja mam trzymać się od niej z daleka?

Taka prawda, że sam gówno robisz a jeszcze chcesz blokować innych. Jak tak bardzo podoba Ci się ta kobieta, to złap się za jajka i zrób coś!!! Czekanie nie sprawi, że ona nagle domyśli się a może ja mu się podobam, dobra to zagadam do niego…”

Wiadomo, że jeżeli kobieta jest „ładna” to ma automatycznie wielu adoratorów, ale w ostatecznym rozrachunku prawdziwych facetów, z którymi kręci coś na poważnie jest niewielu -jeden, dwóch czasem trzech. Reszta to „chwilówki” czyli facet z ostatniej imprezy, kolega koleżanki, itd. Żeby nie być dla niej chwilówką potrzeba czasu, a nie zawsze go masz na to by wasza znajomość się rozwinęła. Podchodząc do jeszcze nieznanej dziewczyny nie możesz z góry zakładać, że kogoś ma, z drugiej strony musisz mieć również świadomość, iż zawsze ktoś może dryfować na horyzoncie. To, dlatego nie dostaniesz numeru, nie będzie spotkania, kontakt się urywa, często facet obwinia siebie, ale nie widzi np., że dwa dni później ona idzie przez miasto ze swoim facetem, którego wtedy „ukryła” no, bo byłeś interesujący!

Jeżeli chcesz rozpocząć poznawanie wielu nowych kobiet musisz nabrać dystansu do całego tego PUA. Im jesteś starszy to (nie oszukujmy się) wybór „atrakcyjnych” kobiety czytaj: ładnych, fajnych, normalnych, inteligentnych, bystrych, bez dziecka itd. -zmniejsza się. Kobieta, która jest po 24-25 roku życia nawet, jeżeli się do tego nie przyzna to i tak już myśli o ustatkowaniu się. Dużo fajnych kobiet po prostu wybiera „spokój i stabilizację”, czyli małżeństwo nawet, jeżeli to nie do końca jest ten facet, wiadomo -przecież się „dotrą” taaa…

Co innego jest z młodszymi, te czują jeszcze swoją siłę i nie zastanawiają się tak nad tym: czy napiszesz, bo wiadomo za tydzień jest kolejna imprezka, znowu się kogoś pozna, a tamten burak niech spada jak nie chce…

Nie będę Ci mówił, że masz być nagrodą, bo nie jesteś jedyny i te fajne mają wybór. Jasne, jeżeli kobieta nie jest warta zachodu, to możesz odpuścić ale ogólnie miej świadomość, iż możesz być jednym z wielu. A jedyna reakcja samca alpha na innego faceta to udawanie, że ta sytuacji go nie rusza. A na drugi dzień się obraża… Jest wielce zdziwiony, że kobieta ma kilku kolegów. No tak jest, jak jest fajna to normalne -nie jesteś jedyny.

Przestań być psem ogrodnika. Zrozum, że nie jesteś jedyny, jednocześnie zacznij robić świadome i konkretne kroki w stronę kobiety. I TAK! Masz pokazać, że jesteś zainteresowany! Nie czekaj na przypadek tylko sam stwarzaj okazje do poznania się, to jest najlepsza okazja.  Ryzykując zawsze zyskujesz, robiąc jeden krok do przodu, robisz jeden krok więcej od innych. Jednocześnie bądź zawsze gotowy na zrobienie kroku w tył, a być może okaże się, że właśnie stałeś się tym jednym jedynym…

I zamiast kierować swoją wściekłość i agresję na facetów, którzy rzeczywiście działają i po prostu bawią się z kobietami, tańczą, rozmawiają, zamień ją na pozytywną energie i chęć zrobienia czegoś dla siebie…

czwartek, 25 sierpień 2011 00:00

Prawdziwe podejście

„… uwodzenie kobiet jest banalnie proste… musisz tylko być sobą, mieć pasję, która będzie wypełniała Twoje życie… musisz pokazać, że jesteś pewny siebie, podchodzisz łapiesz za ramiona odwracasz i mówisz swoje, potem całujesz… pamiętaj dominacja to podstawa, pokazujesz tym samym, że jesteś facetem samcem alpha… nie dostajesz zlewki, tylko zbierasz doświadczenie. Przecież ona Cię nie zna, nie wie, kim jesteś… ja podrywałem jak byłem w swoich najgorszych ciuchach, miałem gluta do pasa a laski i tak chciały się ze mną kochać. Ty też tak możesz…  zobacz jak to się robi… albo nie… poczekaj, chodź na razie na piwo, nie ma fajnych lasek…”

No to by było na tyle części teoretycznej.

Co do klubów to, jeżeli jesteś w miarę ogarniętym typem otwartym na dziewczyny, podobnie jak one plus alkohol, klimat bla bla bla laska kojarzy Cię z imprez, rzucił ją chłopak lub po prostu ma na to ochotę… to pocałować się z nią jest czymś naturalnym.

Pytanie, co dalej?

Przecież wiadomo, że jutro nic z tego nie będzie, a nawet jak nie jutro, to po drugim spotkaniu się skończy. Uwodzenie nie kończy się na całowaniu, tańczeniu czy NAWET seksie. Uwodzenie to relacja z kobietą -zgoda od tej chwilowej do tej długofalowej. Tylko ile związków powstało z tego „uwodzenia”? – mało. Niby wszyscy Pua siedzą w temacie kilka lat, a lasek jak nie było tak nie ma. A jak tylko „uda” się poznać jakąś kobietę na dłużej to już zapominają o temacie i pojawiają się dopiero jak znowu są sami, czyli za dwa tygodnie z mega ramą przyniesioną w zębach, no, bo niby wiedzieli jak wziąć numer, jak przelizać, no, ale potem trzeba było zdecydować gdzie pojechać na wakacje no i kolejna ważna kwestia, za co… no, bo charakter rzeczywiście ma chłopak fajny i jest bystry no, ale ile można chodzić po parku.

Rzadko się zdarza, że idziesz ulicą podchodzisz do dziewczyny i jesteś z nią kilka następnych miesięcy, oczywiście zdarza się… sam tak miałem, ale ja podszedłem. Abstrahując od tego „ewenementu” obracasz się w pewnym towarzystwie, które ma o Tobie jakieś zdanie, które konsekwentnie budowałeś przez lata… i z którego prawdopodobnie wybierzesz sobie kobietę na stałe… albo to ona Cię wybierze, przecież to nie ma znaczenia… a może jedna ma… cokolwiek i nawet, jeżeli się zmienisz w weekend to jedno zdanie jej koleżanki: „jakiś dziwny ten koleś” może „troszkę” Ci przeszkodzić.

Kobiety albo kogoś lubią albo nienawidzą wszystko, co w środku się nie liczy, ponieważ widocznie Ci faceci nie budzą żadnych emocji są medium. Nie potrafię kolegować się z kobietami. Jestem albo na jednym biegunie” love” albo na drugim „spierdalaj”. Jest mi z tym dobrze, zlewka jest zawsze zlekwą, nie chodzi mi o słowa, tylko o to, jak jesteś odebrany. Patrz szerzej nie tylko na laski, na razie je zostaw, patrz jak reagują na ciebie faceci, jeżeli jesteś powietrzem dla nich, to podobnie może być z kobietami. Powinieneś budzić jakieś emocje. A wydaje mi się, sądzę, uważam, iż, nie mam obowiązku dziękować dziewczynie za to, że kazała i spadać, po tym jak powiedziałem jej komplement tylko, po to żebym pokazał się z kulturalnej strony, jako gentelman. Nie chcesz? To nie, stój sobie pod ścianą i tak wiem, że będziesz tutaj stać pół imprezy a ja będę się śmiał z parkietu tańcząc z inną, aż się wkurzysz i pójdziesz się przejść po klubie, może dzięki temu następny koleś będzie miał łatwiej. Z drugiej strony nie mogę mieć pretensji do kobiet, które bez ogródek spławiają gości, którzy są kurwa przeintelektualizowanymi kozakami o aspiracjach Bonda, budowie Tadeusza Norka, ubranych jak Emo model.

Podchodzi taki z boku lekko rozbujany tu niby, na lajcie, przynajmniej chce taki być, ale widać, że spięty, koledzy patrzą albo kolejne nagranie promo i wzrokiem już szuka akceptacji u tej kobiety, podchodzi wpierdala się dupa na „jej” ławkę pamiętając o komforcie, czy też bardziej o łamaniu barier (-chyba swoich), dziewczyna nie ma czasu żeby go „zlustrować” zastanawia się WTF?

A on siedzi uśmiecha się jak pizda. Ona mówi –jej wzrok mówi spierdalaj stąd, ee Andrzej problem jest!

Ratujesz sytuacje i mówisz: cześć… laska już wie, o co chodzi, dobra kolejny, no nic nawet ma fajną koszule, zobaczymy dalej. I coś tam odpowiada, chłop z minuty na minutę nachyla się coraz bardziej teraz już ma nogi przy sobie jakby trzymał siku, łokcie na kolanach pochylony jakby zbierał drobne do czapki. Wiem, wiem fajnie się czytało na forum o postawie alpha… lepiej zapytaj się tej laski, co czyta, że ma kurwa taka ramę  !

Pierwsze 10 sekund, które pokazało, że zjebałeś stary i możesz już odejść -serio, każde Twoje następne słowo będzie tylko Cię pogrążać. I tak czasami zależy od laski, że już od początku jest nastawiona na nie i chuj. Ale jeszcze częściej, to Ty sam jesteś sobie winien. Skoro podchodzisz z nastawieniem: przepraszam, że przeszkadzam, ale sprzedaje noże, tzn. chce numer do Ciebie, lub z nastawieniem: siemka bejbe przejść jeszcze raz czy od razu dasz mi numer?

Tak, tak jestem taki mądry… no to jak to ma wyglądać?

Nastawienie po pierwsze. Liczę się, że nic z tego nie wyjdzie, ale nie zakładam z góry porażki. Po prostu idę pogadać, zobaczymy, co o za laska? Widzisz już tutaj mam jakieś małe „wymagania” a nie na zasadzie kurwa, jaka ona piękna. Chociaż powiem Ci, że ostatnio szedłem za taką fajną, mówię Ci mega… i nie podszedłem, bluzgałem potem na siebie. I to jest prawdzie podejście  . Jest strach, jest podniecenie, jest mega energia jak już się „leci” są wzloty i upadki są kobiety i awantury. Życie.

Prawie zawsze po tym jak już poznam jakąś dziewczynę, to myślę sobie nie było tak strasznie, sam sobie wkręciłem. A z czasem coś zmienia się w głowie, bo skoro wtedy było okej to, dlaczego teraz ma być inaczej? Mimo to, że radze sobie z tym „strachem” lepiej, to mam respekt przed ładnymi kobietami, których nie znam, dzięki czemu moje podejście nie jest podszyte strachem, co w konsekwencji powoduje atak na kobieta (tak mają faceci), kiedyś oceniałem je, o ta miniówka to pewnie pustak, ta okular to pewnie bystra i często to się zgadzało  ale często te etykiety musiałem zmienić miejscami J. Jeżeli naprawdę nie boisz się kobiet, to traktujesz je normalnie, wręcz podobnie i nie klasyfikujesz ich -te są ładne to będę milszy a te są brzydkie -to będę chamem… chociaż teraz jest tendencja żeby być chamski właśnie dla tych ładnych… Traktując je na równym poziomie zyskujesz u nich szacunek, te „ładne” Myśla: spoko facet, mój wygląd i wywalone cycki nie robią na nim takiego wrażenia, czyli pewnie już miał z nimi do czynienia,  czyli kobiety go lubią… wartość rośnie bla bla plus nie traktuje z góry moich „grubych” koleżanek na serio fajny typ.

Podejście do kobiety to nie jest Pua, to jest jeden z elementów, dlatego to, że się podejdzie do dziewczyny jeszcze nic nie znaczy, wtedy po prostu wygrałeś sam ze sobą jesteś level wyżej, ale to parter. Idziesz na dach, żeby stanąć na jego szczycie i krzyknąć kurwa udało mi się! Mam zajebistą dziewczynę. I nie wiem za ile to będzie, na razie wchodzimy stary… stopień po stopniu, piętro po piętrze, olej tych, co chcą wjechać windą… zobacz ile ich ominie, skoro na każdym piętrze czeka na Ciebie kolejna kobieta.

Potem bierzesz te numery tak dla tradycji mając świadomość, że i tak nie zadzwonisz, i co? z tej perspektywy można chyba postawić się na miejscu kobiety, która znowu musi komuś odpisać… Dalej, stała partnerka jedna ,druga, trzecia -każda inna -każda wyjątkowa, każda ci coś dała -każda coś zabrała, każdej czegoś nauczyłeś -każdą jakoś zraniłeś. To już przeszłość idziesz dalej kolejny stopień… jednak ciągle idziesz sam, te kobiety są jakiś etapem w Twoim życiu. I często jest tak, że wracając ze szczytu znowu je spotykasz, robisz przystanek wchodzisz do tej samej rzeki. Pytając, po co to było?! skoro jestem w tym samym miejscu. Ale nie zauważasz, że jesteś już innym człowiekiem, że teraz ciągniesz za sobą innych ludzi, coś jednak zmieniło się w Twoim życiu, jesteś innym -bardziej świadomym już MĘŻCZYZNĄ, a przecież o to chodziło. Szedłeś na górę po to, aby spotkać swoją kobietę a gdzieś po drodze dostałeś bonus w postaci stania się atrakcyjnym facetem z jajami!

Z kobietą czy nie, już wiesz, że dasz sobie radę, bo jesteś silniejszy.

niedziela, 04 grudzień 2011 12:57

Merytorycznie o cipkach

Łatwo pisać o intrygujących spotkaniach z kobietami. Jeszcze prościej jest ubrać w wyszukane słowa zwykłą rozmowę z kobietą, zamieniając ją w niesamowitą przygodę. Fajne się to czyta, ale chyba to tyle.

 

Wrażenie można zrobić jednym zdaniem, w którym autor utożsamiający się najczęściej z jakimś bohaterem serialowym użyje wysublimowanego sowa „ruchać”. Nie robi to na mnie wrażenia, ponieważ sam jestem daleki od uzewnętrzniania się ze swoimi „przygodami”. Może zastanawiać, dlaczego ktoś chce się tym dzielić. Skąd u niego wzięła się ta potrzeba „pochwalenia się” w sposób trochę zadziorny-trochę chamski. Tak, to przejdzie -fajnie się czyta. Szkoda tylko bohaterki tekstu, która być może kiedyś nawet nieświadomie kliknie „lubię to” pod tekstem o niej samej. Ci wszyscy ruchacze… heh… Czy gdybyś miał udane życie seksualne, to czy opisywałbyś je na forum publicznym? Odpowiedź zostawiam Tobie…

 

Amatorów chłonących tego typu teksty jest sporo… być może sami gdzieś czują wewnętrzną potrzebę stania się autorem tekstu, chociaż na krótką chwile podczas czytania. Pisanie o seksie, jest podobne do rozmowy o tym jak zagadać do kobiety. Dużo się mówi, ale jak przychodzi co do czego, to jednak nie dochodzisz tak szybko, być może nie zawsze Ci staje, a kobieta, do której podszedłeś, nie jest zainteresowana.

 

Tekst powinien zachwycać, powinien irytować, czasami wzbudzać złość. Chciałbym, żebyś powiedział sobie, co on gada! Udowodnię sobie, że jest inaczej! Gdzie słowo klucz to „SOBIE”. Chyba już za dużo razy chciałeś pokazać się przed innymi, krzywdziłeś się nieświadomie. Stan, w którym nie chcesz już nikomu, niczego udowodnić jest przyjemny, na początku może trochę niewygodny, szczególnie dla innych. Możesz być odebrany jak ktoś, kto zgrywa się tylko na wyluzowanego gościa. Nawet pisanie o tym, że nie muszę już niczego nikomu udowadniać, może być odebrany z odwrotnym skutkiem.

Jeżeli spotykasz się z kobietą, rozmawiacie szczerze, ma dostęp do Twoich przemyśleń, to chyba naturalne jest, że nie będziesz pisał, że kogoś ruchałeś. Pytanie czy powiedziałbyś swojej kobiecie o całym tym uwodzeniu… pytanie czy masz, komu o tym powiedzieć.

Nigdy nie musiałem kasować swoich postów z przeszłości, bo nigdy nie pisałem bezmyślnie. O seksie z kobietą, mogę porozmawiać z kobietą, po seksie z nią. Lepiej, żebyś Ty dążył do swoich „opowiadań” niż zaczytywał się pełen zachwytu w literkach pisanych przez kogoś, kogo być może nigdy w życiu nie widziałeś na oczy. Stawiasz sobie poprzeczkę, której nie możesz przeskoczyć.

 

Dojrzałość to kolejny etap. 24 latek ma już inne priorytety niż szukanie poklasku. Każdy ma oczy i mózg, więc widzi, kto robi coś z serca, a kto bo musi. Zmienić wizerunek jest łatwo, wymazać wizerunek z pamięci innych ludzi już trudniej. Nigdy nie chciałem, żeby blog był mentalnym inkubatorem facetów szukających erotycznych opowiadań. Dialogi, kobiety i historie związane z nimi zostawiam dla siebie. Wpisy są wynikiem przeżyć, produktem końcowym. Jeżeli merytoryką nazywasz erotyczny tekst z kutasami i cipkami w tle, (bo ja uważam, że lepiej opisywać proces jak do tego doszło, niż sam proces wkładania i wyjmowania w mniej więcej równych odstępach czasu), no to tak, jestem mało merytoryczny.

 

Zresztą posiadanie stałych partnerek, nie daje wielkiego manewru, do tworzenia kolorowych historyjek. Zdecydowanie takie wpisy nie robią już na mnie wrażenia. Jedyne wrażenie, jakie mnie interesuje to wrażenie kobiety, gdy mnie poznaje, nawet, jeżeli Ty sądzisz, że masz je gdzieś. Są dwa typy rozczarowań w przypadku poznania autorów „dobrych” tekstów, pozytywne zaskoczenie, bo myślałeś, że koleś będzie frajerem i negatywne, bo myślałeś, że jest jednak większym kozakiem, takim jak w tekstach. Wtedy największy żal możesz mieć tylko do siebie…

 

Życzę Ci abyś rozczarował się pozytywnie!

 

Wiem, że powinienem napisać dla wzmocnienia efektu, że mam w dupie czy to przeczytasz, ale tego nie zrobię, ponieważ cieszę się, że tu zaglądasz….

 

pozdrawiam

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Magnus