niedziela, 04 marzec 2012 14:19

Uwodzenie kobiet a… uwodziciele

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Witaj!!!

Dzisiaj kolejny wpis z cyklu uwodzenie kobiet a…

Jako wieczny obserwator, pozwoliłem sobie na osobowościową mimowolną inwigilację osób zajmujących się ”uwodzeniem” w PL. Szczerze, to nie jest żaden atak… to po prosto subiektywna obserwacja, nie musisz się z tym zgadzać i nie chodzi o to, że mózg nie uznaje zaprzeczeń. Każdy, kto wkroczył w świat uwodzenia jest trochę skrzywdzony. Coś kiedyś musiało się stać, że wpisał w Google: uwodzenie kobiet. Coś musiało nim kierować, że otworzył tego pierwszego ebooka. Dlatego, kiedyś ja również musiałem jakoś „tutaj” trafić. Widocznie wtedy uważałem, że czegoś mi potrzeba. Nie wypieram się tego, że czytałem, słuchałem, oglądałem, wtedy jeszcze większość zagranicznych materiałów. Zresztą chyba taka była droga większości… Co ciekawe, dzisiaj obserwując mężczyzn nawet tych „najlepszych” niech już będzie PUA widać to. Nawiasem mówiąc cieszę się, że są osoby na forum, które nie wiedzą, co oznaczają te trzy litery. Trzy litery, które miały uratować kogoś… kogoś, kto dzisiaj pomaga innym. Mimo to widzę, że nie da się zupełnie wymazać przeszłości. Jednak przeszłość odbija się zbyt wielkim piętnem, żeby w nawet kilka lat stać się innym człowiekiem. Owszem można przytyć, można schudnąć, dojrzeć, rozwinąć się, ale ciągle widzę gdzieś to odbicie przeszłości…

Widać to w oczach. Niepewność, ból, złe doświadczenia z kobietami, nawet, jeżeli dzisiaj to wszystko jest przykryte wielkim płaszczem być może juz realnej pewności siebie, to od czasu do czasu widać jak przebija się na zewnątrz ten chłopak, który bał się kobiet. Przekazywanie swojej wiedzy innym ludziom jest wielką odpowiedzialnością. Często widzimy odbicie samego siebie w tych mężczyznach, możemy im pomóc tak jak kiedyś pomogliśmy teoretycznie sobie, tylko, co jeżeli w nas nadal tkwi ten pierwiastek starego nieśmiałego ja. Skoro ja mam być wzorem do naśladowania dla kogoś, to, kto będzie tym wzorem dla mnie? Czy już osiągnąłem sam taki poziom, że już nie potrzebuje nikogo? Z drugiej strony jak ktoś, kto prezentuje sobą właśnie takiego przyszywanego alfę ma być dla mnie autorytetem? A młode umysły ciągle chłoną… nie byłem grubasem, który schudł… nie byłem kujonem, który postanowił się zmienić, daleko było mi również do aspołecznego dziwaka, który teraz „udowodni” światu jak się mylił. Ciągle myślimy stereotypami, przecież wiadome jest, że wystarczy pokazać się z atrakcyjną kobietą, żeby zrobić wrażenie na innych. Chuj z tym, że nie masz nic do powiedzenia, ale przynajmniej możesz chodzić przy jej boku. Sam podnoszę nonszalancko brew, kiedy widzę zdobycze uwodzicieli, zadając sobie pytania: on kurwa musiał się uczyć 2 lata „PUA”, napisać 50595858 postów żeby poznać tak „atrakcyjną inaczej” kobietę? No to stary straciłeś 2 lata swojego życia… Wiem, wiem nie szata…

Gdzieś tam głęboko kibicuję facetom, którzy mają wyjebane na zdanie innych i spotykają się z różnymi kobietami, widać po nich, że naprawdę są szczęśliwi. Jednak potem okazuje się, że widocznie nie byli zupełnie szczęśliwi z daną kobietą.

Zmieniłeś siebie przy okazji zmieniając kobietę…

Chęć pokazania jak zmienił się człowiek może przynieść odwrotne skutki. Uwodzenie nie zrobi z Ciebie mężczyzny, jeżeli życie Cię tego nie nauczy. Jeżeli nie miałeś wzorca w dzieciństwie, jeżeli nie masz jaj… nauka uwodzenia jest trochę przyszywaniem jaj na siłę. I niby trzeba mieć te przysłowiowe jaja, fakt, ale trzeba też zostawić furtkę na bycie misiem… do którego kobieta może się przytulić i poczuć ciepło płynące niekoniecznie z penisa. Mocne słowa zostaw sobie dla wrogów, w ustach niepewnego mężczyzny ciągle będą tylko słowami…  Chyba nie można nauczyć uwodzenia… można pokazać, że się da! Można zmotywować! Wyznaczyć kierunek rozwoju lub wspólnie go określić, ale czy można nauczyć uwodzenia?! Co jeżeli, ktoś myśli stereotypami? Co jeżeli Mystery :) spotyka się z kobietą, która mi się nie podoba? Co jeżeli David X jest dla mnie otyłym facetem… co jeżeli BadBoy ubiera się dla mnie bez gustu… czy to oznacza, że jestem od nich lepszy? …nie. Szacunek dla każdego, który kiedyś -komuś pomógł. Jednak może warto przestać już porównywać się z innymi, co? :) Może czas żebyś wyznaczył własne standardy i nie oglądał się na sukcesy bądź porażki innych? Być może oni są szczęśliwi, teraz czas na Ciebie! Każdy ma własną przeszłość, do której wraca lub pragnie uciec jak najdalej. Liczy się to, jaki jesteś teraz. Jednak pamiętaj, jaki byłeś kiedyś, pozwoli to czasem stanąć na ziemi, mocno. Wtedy patrzymy na świat oczami faceta, który naprawdę chce się zmienić, dopiero wtedy możemy mu pomóc. Dopiero, kiedy będziemy szczęśliwi możemy rozsądnie dzielić się metodami dążenia do szczęścia.

sobota, 07 styczeń 2012 12:39

Wszyscy jesteśmy naiwni

Oceń ten wpis
(3 głosów)

Niesiony niemym dopingiem tych czasami nawet kilkuset osób, które mają jeszcze siły wejść na blog Magnusa, odzywam się znowu… wybacz mi moją częstotliwość. Między nami, jeżeli chcesz żeby coś straciło na wartości, to najlepszą metodą jest przesyt. Mam świadomość, że wszystko może się znudzić. Stąd pewnie ktoś kiedyś wydumał: co za dużo, to niezdrowo. Tym bardziej doceniam, że jeszcze tutaj zaglądasz. Brawo dla Ciebie, za to, że jeszcze Ci się chce! Chyba…

Zaczyna się niewinnie. Na początku grzecznie, bo mama prosi: Wojtuś nie ruszaj dziewczynki, bo to nieładnie… cicho! Dorośli rozmawiają. Nie ruszaj tego, bo przyjdzie Pani i Cie zabierze… tak, najważniejsze to mieć kumatych starych. Uuu wybacz mi te kolokwializmy, jeszcze tylko upewnię się znaczenia słowa:

Kolokwializm – wyraz, wyrażenie lub forma składni – stosowane wyłącznie w języku potocznym, zasadniczo tylko w mowie, w życiu codziennym, a jednocześnie w sytuacji, gdy nie ma wymogu dbałości o czystość literacką. Nagminne stosowanie kolokwializmów odbierane jest czasem, jako niedbałe…

Dokładnie tak. Niestety dzisiaj mam wenę. Pierwszy plus jest taki, że nawet, jeżeli nic nie wyniesiesz z tego wpisu, to zapamiętasz znaczenie słowa kolokwializm. Drugiego nie ma.

Wracając do troskliwych rodziców –oni sami, są naiwni. Przekazują dziecku wszystko, co wiedzą… wszystko, co najlepsze, ale również wszystko, co najgorsze. Przechodzą mnie ciarki po plecach, gdy pomyślę, że moje dziecko kiedyś będzie mnie naśladować. Taaak tatuś jest moim idolem, chce być taki jak on! Fuck… ups sorry synu Ty nie przeklinaj, nie pal… nie imprezuj… nie zdradzaj… a zresztą… Twoje życie. Między nami to chciałbym być spoko ojcem. Takim, wiesz kumplem, wtedy (chyba) na pewno pozwalałbym mu, krzyczeć, dotykać, śmiać się, wybierać, smakować, próbować i uczyć.

Niestety większość ograniczeń, które dzisiaj posiadamy odziedziczyliśmy w prezencie, od rodziców, kumpli, systemu edukacji i cudownego życia codziennego. Możesz się śmiać, mnie też to bawiło do czasu… może miałeś to szczęście i od zawsze miałeś wszystko w tylnej części ciała. Może nie znasz tego uczucia, kiedy wychodzisz na środek klasy, a wszystkie oczy są właśnie skierowane na Ciebie. Co to kurwa mini playback show? Chociaż w takim momencie bym nie zaśpiewał… wolałem powiedzieć, że nic nie wiem i dostać 1 „na szybko” odejść do ławki i usłyszeć za plecami: Kowalski do tablicy, może Ty coś powiesz! To naprawdę śmieszne, kiedy po kilkunastu latach dopada Cie podobne uczucie, kiedy to właśnie odpuściłeś sobie podejścia do zajebistej kobiety. Fuck [2] uczucie ulgi, ale i wstydu przed samym sobą. Zabawne…

Bo czym jest dzisiaj ta przysłowiowa pała, z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w „prawdzie życie”? eeee niczym? To, po jakiego… to, dlaczego młody człowiek nie mógł spać po nocach, bo dostał uwagę? Krótki wpis od niedoruchanej Pani profesor, która de facto często z profesurą nie miała nic wspólnego, która twierdziła, że zachowałeś się ŹLE!!!!! Ponieważ miałeś swoje zdanie i wszedłeś w polemikę z DOROSŁYM!!! Fuck [3] Znowu dostałeś pałę, ponieważ nie nauczyłeś się wzoru na obliczenie wysokości trójkąta prostokątnego… gdybym wiedział jak bardzo przyda mi się ta wiedza, to serio Pani prof… przyłożyłbym się do tego… jednak dzisiaj z perspektywy czasu, Pani wybaczy, ale jakby to ładnie powiedzieć: nie skorzystałem, ale dziękuje za stres. Może Ty też powinieneś podziękować? Dzięki wielkie, dzięki, że jadę jebanym busem, gorąco jak w dupie i nikt nie otwiera okna, kurwa 10 osób bało się iść do tablicy!  nikt nie rusza dupy. Siedzi starsza babcia, nie wypada… może ten pan w czarnym coś powie… może ta gruba baba z trzema podbródkami krzywo się spojrzy. Tak, lepiej siedzieć cicho, tak jak X lat temu w klasie…. Lepiej się nie wychylać, męcz się człowieku i nie otwieraj tego okna. Śmiejesz się? Ja dzisiaj też. Bo po prostu wstaję i otwieram okno. fucking yeah wygrałem z oknem jestem super!!! Gdyby tylko moja pani od matmy to widziała. Wygrałem ze światem. Ironia, tak -co więcej zostało…

Myślisz, że jesteś mądrzejszy, a Magnus sobie wymyśla.

Skoro jakoś wyzwoliłeś się z myślenia: dziewczynek nie można ciągnąć za warkocz… siedź cicho i się nie odzywaj, skoro dzisiaj otwierasz swobodnie okno w śmierdzącym busie, to wiedz, że jest ok. Jednak wciąż jesteśmy naiwni…

Kobiety, mój ulubiony temat, serio ja po prostu lubię kobiety. Stąd te wszystkie wpisy, analizy, wnioski, rozterki, dylematy. Przynajmniej dwa razy w swoim życiu słyszałem od kobiet: faceci to są dopiero naiwni. I o ile pierwsza autorka tego zdania, nie zmotywowała mnie do myślenia a jedynie wywołała obojętne: Nooooooooooo
O tyle druga -już tak. Zwłaszcza, że była mi bliższa, jeżeli wiesz, co mam na myśli. A myśli było sporo. Czyżby to pierwsza oznaka, ciszy przed burzą czy może suchy fakt, wynikający z jej wcześniejszych doświadczeń z facetami. Wielkie dzięki Panowie!!! Kolejny raz w spadku po was dostałem kobietę, która wie jak „traktować” facetów… kurwa znowu zaczynam orkę u podstaw. Kobieto musisz zrozumieć, że jak wyjdziesz, to nie pobiegnę za Tobą! fucking yeah!

Odegra się już wkrótce…
I to nawet nie wiesz jak szybko. Jesteś taki naiwny. Szkoda Ci kobiet, ponieważ nie chcesz ich ranić. Może gdybyś usłyszał parę historii o byłych (frajerach), z których kobiety się śmiały, to Twoja skóra stałaby się grubsza. Frajerach, czyli o Tobie, o nim, pewnie o mnie też, ale będąc z kobietą jesteś dla niej „inny” od tamtego… nie rań jej… ona mogła olać tamtego typa bez mrugnięcia oka, ale Ty ją szanuj. Jesteś tym złym, jeżeli zrobisz coś nie tak. Ona mogła. Kolejny raz dajemy owinąć się wokół jej zgrabnej figury, naiwnie myśląc, że jesteśmy samcami stada. Fakt, może Ty jesteś głową… dalej znasz…

Wiem, że pragniesz poznać wreszcie sens całego tekstu, ponieważ te wpisy mają to do siebie, że otwierają wiele drzwi do korytarzy twego mózgu (wow!) ale to ty sam musisz wiedzieć gdzie chcesz wejść… lub w kogo.
I tak będzie tym razem. Pozostawiam nie… smak? dosyt? Cokolwiek.

Pamiętaj tylko o tym, że naiwność często nie popłaca. Jej cena jest dosyć wysoka, bo często walutą są uczucia, nierzadko tylko Twoje. Idąc za klasykiem nie daj zrobić się w Ch*j.
Bądź trochę bardziej czujny następnym razem, kiedy zadzwoni jej telefon, a ona wyjdzie, przyjdzie sms, a ona go nie odczyta, jej zachowanie nagle się zmieni. Nie chodzi oczywiście żebyś wpadał w jakąś frustrującą inwigilację, ale o to, żebyś widział, a nie tylko patrzył. Szczerość oczywiście jest ważna, i nie wyobrażam sobie bez niej związku, jednak czasami Twoje luźne podejście, może wręcz sprowokować kobietę, która automatycznie będzie sprawdzała poziom Twojego „luzu”. Znanie swojej wartości, nie zwalnia Ciebie od dania sobie prawa do prawdy, która często jest trochę inna od tej „żyjącej” w Twojej głowie.
Asertywność w związku, ale i ogólnie w relacjach międzyludzkich jest bardzo ważna.
NIE, nie możesz wyjść tak ubrana. Nie lubię tego… nie podoba mi się…
TAK -masz takie samo prawo powiedzieć NIE.
Wbrew pozorom to, co napisałem na początku, ładnie łączy się z epilogiem. Dystans jest potrzebny, jak najbardziej. Tylko, żebyś nie wspomniał tego wpisu siedząc już niech będzie w tym zatłoczonym busie ze szczelnie pozamykanymi oknami ze swoją kobietą lub idąc do sklepu ze swoją kobietą w celu reklamacji „czegoś”, lub chociażby wypowiadając swoje zdanie w gronie jej znajomych. To wszystko ma sens…

Podsumowująca metafora:
Jeżeli jedziesz busem -jest Ci gorąco, a wszystkie okna są zamknięte, to wstań i je otwórz. Nie bądź naiwny i nie czekaj, aż ktoś zrobi to za Ciebie. :)

Czym będzie podejście do kobiety z perspektywy starszego dziadka oglądającego się za pięknymi kobietami? Dziadka, który kiedyś bał się podejść… :)

pozdrawiam

wtorek, 03 styczeń 2012 16:42

Uwodzenie kobiet a…

Oceń ten wpis
(1 Głosuj)

życie.

Podrywałem w barach i klubach… zaczepiałem kobiety na ulicy, na uczelniach, w tramwajach, pociągach, samolotach… Miejsce nie miało znaczenia. Podstawowym mianownikiem, które łączyło moją osobę z tymi miejscami -były kobiety. Nie mogę słuchać już tych wszystkich wymówek. Bo, się nie spojrzała, bo padało albo ktoś się gapił. Pewnie, dlatego ciągle jesteś sam… tzn. masz swoje wierne wymówki.

Nie można spłycać uwodzenia do podejścia, powiedzenia „cześć” i konsumpcji, co, jak co ale jak dla mnie wątpliwej. Możesz dalej słuchać tych mądrych Panów. Ale przeczytałeś już tyle materiałów, obejrzałeś już tyle video, przesłuchałeś tyle nagrań, wydałeś tyle pieniędzy i gdzie masz te kobiety? Czy kupiłeś sobie pewność siebie?

Czy naprawdę uważasz, że poznałeś kogoś, ponieważ zapoznałeś się z materiałem X?

To, co jest dobre dla mnie, nie musi działać u Ciebie. Jesteś przecież innym człowiekiem. Osobą jednostką chodzącą i myślącą (oby!) niezależnie. Wychowywałeś się w innych warunkach. Chodziłeś do innej szkoły, miałeś innych znajomych, inne koleżanki… fakt kobiety w większości przypadków mają podobną strukturę, jednak to nie zwalnia Cię z bycia kreatywnym, ponieważ do każdej kobiety trzeba podejść na swój sposób, uwzględniając jej niezależność.

Nie mam uniwersalnej metody na podryw. Ba! śmiem twierdzić, że w ogólnie nie mam metody na podryw. Niestety nie zdradzę Ci suuuper sekretu jak w 60 sekund poderwać cudownie piękną kobietę. Taaa. Jedyne, co jest uniwersalne i działa na kobiety zawsze i wszędzie, to pewność siebie. Przekonanie o swojej wartości i mocy. I to nie chodzi o stereotypowe pojęcie: pewności siebie, która ma polegać na puszeniu się jak paw, wśród słabszych mężczyzn. To jest raczej oznaka słabości i potrzeba podbicia własnego EGO. Jeżeli chcesz tak bardzo, to mierz się z równymi sobie, a jeszcze lepiej z lepszymi od Ciebie, wtedy przynajmniej jest szansa, ze nauczysz się czegoś nowego.

Szkoda mi facetów, którzy nasiąkają własną zajebistością, ponieważ odhaczyli kolejną kobietę, tak naprawdę są smutnymi kolesiami, którzy zostali zranieni przez kobietą, którą kiedyś być może kochali. Teraz się mszczą. Uważam, że bycie dupkiem wcale nie jest fajne, fakt do pewnego momentu może to być fascynujące dla kobiety… w pewnym wieku. Kobieta, która szuka stabilizacji życiowej, oleje takiego badboya ciepłym moczem i odejdzie z bezpiecznym misiem. A Ty będziesz wielkim podrywaczem, trzymającym własnego penisa w dłoni, który odprowadza wzrokiem kolejną kobietę, z którą przesadził.

Jedząc dzisiaj jak prawdziwy pimp pomidorową, doszedłem… do ciekawych wniosków.

Właściwie dobry podrywacz powinien być brzydki, biedny i źle ubrany… No, bo pomyśl, co może przekazać facet, który zajebiście wygląda? No, że wygląd się liczy, przecież to jego największy atut… Co może podpowiedzieć Ci bogaty facet? Że pieniądze się nie liczą? Elegancik, błyszczy swoją aparycją i to jest jego karta przetargowa. Więc chcesz być jednym z tych trzech?

Pomyśl o facecie, który mimo tego, iż nie ma kasy ani super wyglądu modela spotyka się z pięknymi kobietami. Coś musi być w nim takiego, że płeć piękną lgnie do niego. Musiał wykształcić w sobie jakiś mechanizm, który ułatwił mu kontakty z kobietami, wbrew przyjętym zasadom, że ten, kto ma X wygląda jak X zachowuje się jak będzie miał mnóstwo pięknych kobiet. Od takiego gościa mógłbym się uczyć…

Jako 24 latek nie przedstawię Ci wielkich życiowych mądrości, bo sam ciągle się uczę, siedząc w „temacie” tylko 5 lat wiem, że ciągle nie rozumiem kobiet. Ciągle jestem zaskakiwany.

Tym bardziej dziwią mnie 30 letni „trenerzy”, którzy karmią młode głowy teoretyczną kupą. Z ciekawością czekam na ich wypowiedzi powiedzmy za 4 lata, kiedy to wejdą w poważne związki z kobietami. Ustatkują się… wtedy chciałbym posłuchać jak to oni ruchali… bo na razie słychać pierwsze deklaracje, my tylko wykładamy teorie…

Ich sprawa…

Uwodzenie to jesteś Ty. Tam gdzie wchodzisz zaczyna się uwodzenie, ludzi, otoczenia, miejsca. Wraz z otworzeniem rano oczu, budzi się Twoje nastawienie do ludzi, i od Ciebie zależy czy wstaniesz z hasłem: kurwa kolejny pojebany dzień czy z nastawianiem: czas na podryw! Poflirtujmy z życiem!

Jeżeli kolejny raz masz przeżyć dzień w strachu… to lepiej w ogóle nie wychodź do ludzi… taaak zainstaluj sobie grę i napierdalaj w nią aż do bólu w nadgarstku… Tak rozwijasz się… to już 178 level w grze… w życiu 0.

Idąc gdzieś nie nastawiam się, że o! a teraz w tym markecie poznam kobietę swojego życia. Nie, moim celem jest kupienie wody mineralnej, ale nie obrażę się, jeżeli poznam tam fajną niewiastę. Nie latam za nimi po mieście, staram się żyć a przy okazji zabierać ze sobą kobiety, które będą towarzyszyć mi w danym momencie mojego życia. Nie jestem zły na te, które odmawiają, wcale nie uważam, że „ich strata”, bo być może rzeczywiście nie jestem w ich typie, doskonale to rozumiem. Mnie też się podobają wybrane kobiety. Co nie oznacza, że np. nie zatańczę z kobietą, która nie jest w moim typie. To tylko taniec… nie zamierzam potem jej uwodzić. Znam takich ortodoksów posiadania wysokich standardów, że posiadają tak wielkie wymagania, że nigdy nie mieli kobiety… po prostu wszystkie są chujowe… taaa

Nie muszę robić z siebie pajaca w kapeluszu z obrożą na czole, żeby zainteresować sobą kobietę. Nie wołam w ten sposób o pomoc, nie chce żeby ludzie wreszcie zaczęli mnie zauważać i interesować się moją oryginalnością. Chodźmy na piwo tyko zapnij te guziki i zmyj makijaż. Pogadamy o dupach. Może czegoś się od Ciebie nauczę, może Ty skorzystasz też w moich wskazówek. Przestaniesz być robotem, wyrzucę Twoje baterie, będziesz bezbronny, przegadam Cię i wreszcie zaczniesz słuchać. Podejdziemy do kobiety i zobaczysz jak jesteś sztuczny podczas rozmowy z nią. Zobaczysz wreszcie jak wiele można nauczyć się słuchając kobiet. Jej jedno zdanie, podważające w sposób zabawy Twój wygląd lub wypowiedź, Twoja jedna „chamska” odpowiedź i odpadasz. GAME OVER.

No tak pojebane jakieś te laski były…

Zamiast fascynować się kobietą, z którą rozmawiasz, Ty bardziej fascynujesz się nowym otwieraczem lub negiem… heh myślałem, że te kwestie mamy już za sobą… jednak jest jeszcze wielu wyznawców. Bardziej skupiasz się na tym, aby pokazać coś nowemu koledze z forum, niż na tym, żeby naprawdę kogoś poznać. Czy gdybyś miał tyle siły, aby samodzielnie podejść do kobiety na ulicy, to czy otaczałbyś się grupą przytakiwaczy? Robisz to dla siebie czy dla kogoś? I nie obrażaj się na mnie za te słowa. Kiedyś to zrozumiesz.

Dzisiaj boisz się podejścia do kobiety… a co dopiero podejścia bezpośredniego. Które jest łatwiejsze niż kręcenie i zaczynanie od dupy strony. Po co gadać o jakimś prezencie, którego i tak nie kupisz… Skoro boisz się powiedzieć kobiecie, że Ci się podoba to po prostu nie jesteś jeszcze gotowy na takie kobiety… Dla ludzi, którzy nie wiedzą, czego chcą jest czat. Tam możesz wszystko. Tam masz wybór. Same kurwa piękności. Chcesz iść na łatwiznę, będziesz miał to, czego chcesz… Tajemnicą bezpośredniego podejścia jest Twoja otwartość i dystans do słowa NIE. Jeżeli zrozumiesz, że za każdym razem uczysz się czegoś, to odkryłeś zagadkę. Nie myśl tyle przed samym podejściem. Analizuje w trakcie i po… co mogłeś zrobić lepiej i popraw to przy kolejnym podejściu. Idąc na otwartą wymianę pokazujesz, że naprawdę masz jaja i już nie musisz manifestować swojej wielkiej pewności siebie. Teraz skromność będzie wyżej ceniona. Ja lubię łączyć indirect z directem jeżeli np. miejsce nie pozwala na bezpośrednią wymianę zdań. Jeżeli zostajemy już sami, mówię, wiesz, co tak naprawdę to nie chodziło mi o ten głupi prezent, spodobałaś mi się, ale musiałem jakoś do Ciebie zagadać… nie chciałem być tak bezpośredni przy ludziach. Musisz postawić się na miejscu tej kobiety, zacząć myśleć tak jak ona… że skoro pracuje w tym sklepie, to może powinieneś być bardziej dyskretny. Nie można mieć kobietom za złe, że odmawiają mężczyznom, którzy zachowują się jak małe dzieci. Przestań gadać o tym jak wyrywać laski, zacznij to robić w sposób cywilizowany. To nie przypadek, że kobieta mówi: jesteś dziecinny -skoro nadal używasz emotki xD, zresztą nie wiem, co to oznacza do dzisiaj…

Przemyśl, jakim chcesz być facetem. Chcesz zabawiać kobiety? Imponować im? Wywoływać strach? A może ciekawość? Skoro ta kobieta potrafiła związać się z innym facetem, to może oznaczać, że jednak jej serce wcale nie jest takie zimne. Może nie potrafiłeś go rozgrzać…

poniedziałek, 19 grudzień 2011 14:38

Populizm w uwodzeniu

Oceń ten wpis
(3 głosów)

D: Magnus tylko żebyś nie stał się komercyjny…

M: A co to znaczy?

D: No, żebyś nie pisał tego, co ludzie chcą usłyszeć

…żebyś nie pisał, że jesteś najlepszy.

M: Ale nigdy przecież tak nie pisałem…

D: Nie no, akurat Ty jesteś spoko.

Codziennie rozmawiam z mężczyznami, którzy chcą dowiedzieć się czegoś od Magnusa, a to często ja uczę się od nich… daleko mi do pisania o sobie najlepszy… jednak nie będę ukrywał, że czuje się pewny siebie i znam swoją wartość. Myślę, że każdy ma oczy i widzi, kto robi coś, bo lubi, a kto bo musi, a jeszcze ktoś, bo głupio się wycofać. Nie jestem komercyjny, ale mam świadomość, że niekomercyjność również ma wartość komercyjną. Forum powstało, żeby pomagać mężczyznom i to jest jego siła. Były fora nastawione na ilość, były… co nie oznacza, że nie zależy nam na dotarciu do wielu osób. Zależy, cieszę się z każdej kolejnej osoby lajkującej profil jakzagadac ;) . Z każdego nowego użytkownika. Z każdego wpisu… Jesteśmy dopiero na początku… i tak nieźle nam idzie jak na młode forum :) . Dlatego chciałem podziękować każdemu, kto ma swój wkład w jego rozwój. Dzięki. Ja tym samym chciałem powiedzieć, że odcinam się od komentowania innych for i osób nimi zarządzającymi. Niech każdy robi swoje. Lepiej skupić się na sobie, szkoda czasu, można go wykorzystać inaczej. Jeżeli ktoś woli słuchać o goleniu jajek i ich masowaniu to jego sprawa, ja w tym czasie przeczytam książkę lub coś napiszę… Masz w sobie potencjał, wierze, że jeżeli Ty się zmienisz, staniesz się taki, jaki chcesz, to będziesz głosi dobre słowo, pomożesz komuś ze swojego otoczenia, pod warunkiem, że ta osoba będzie chciała się zmienić…

Uważam, że wszyscy jesteśmy trochę populistami… czy to na forum czy w życiu prywatnym… a szczególnie w relacjach z kobietami :) . Ograniczam ocenę, najpierw trzeba spojrzeć na siebie… jest jeszcze tyle pracy, po co marnować ten czas na inne osoby? Mogę obiecać Tobie tylko, to, że będę postępował zgodnie ze swoim sumieniem, nawet, jeżeli nie będziesz się z tym do końca zgadzał, ponieważ mam jeden argument, którym się kieruje szczerość i przekonanie, że to, co robie jest OK. Tam gdzie uwodzenie jest biznesem tam pojawia się kalkulacja i mnie to nie dziwi… Jeżeli „produkt” jest dobry i ktoś chce go nabyć nie mam z tym problemu, gorzej jeżeli jest to „kupa” zawinięta w ładny papierek… I tak… zaczynanie własnego portalu od podania cennika szkoleń, nie wróży niczego dobrego na przyszłość…

Wnioski jak zwykle dla Ciebie…

Ja sobie poczekam, ponieważ i tak się spotkamy :)

poniedziałek, 12 grudzień 2011 15:00

Pierd*lenie o Uwodzeniu II

Oceń ten wpis
(2 głosów)

Wkurza mnie, że gdy wspominam komuś o tematyce uwodzenia, to słyszę nie… nie ja dziękuje chce być normalny… no kurde… wejdź na forum i przeczytaj mój jeden tekst. Od zawsze mi o to chodziło, żebyś był normalny! Zresztą byłeś normalny tyle lat i skoro nie masz kobiety, to może oznaczać, że jednak można nad czymś popracować. To nie moja wina, że się naczytałeś o „pua”… tak samo powinieneś mieć tylko do siebie „ale” że się zawiodłeś, bo myślałeś, że ktoś jest super mega PUA, a okazał się zwykłym gościem.

Nie wiem czy zdradzę największy sekret uwodzicieli, ale fakt jest faktem.

Większość mężczyzn uważa, że czegoś im brakuje, dlatego nie mają kobiety. A jedyne, czego im brakuje to konkretnych działań, czyli: podejść do kobiet, wyjścia z inicjatywą spotkania, odsłonięcia się i pokazania, że jest nią zainteresowany. Mają jakieś super wymagania, co do tego, jaka ma być kobieta, czekają na ideał, którego nie ma, a sami w tym czasie opierdalają kolejną pizze z kumplami, poklepując się po plecach, że laski są beee. Warto spojrzeć na siebie krytycznym okiem i zastanowić się, co mogę poprawić. Ale nie można tego zrobić, jeżeli ciągle się udaje. Udajesz, że jest fajne, Twoje kompleksy Ci nie przeszkadzają, a przychodzisz do domu i się dołujesz. Przyznanie się do niedoskonałości jest pierwszym krokiem na drodze do ich niwelowania. Wraz z dniem, w którym uznasz siebie za dobrego, przestaniesz się rozwijać.

Jeżeli definiujesz uwodzenie, jako umiejętność podejścia do obcej kobiety na ulicy, no to tak -uwodzenie jest łatwe. Bo wystarczy zrozumieć, że nic nie tracisz. Wystarczy zrozumieć, że kobiety i sytuacje są tak różne. To czy dostaniesz zwlekę czy pozytywną reakcje jest iluzją. Jedyne, co się zgadza to to, że w tym konkretnym dniu, w konkretnym miejscu i godzinie dostałeś 9 cyferek od dziewczyny, której nie znasz. Ale czy można powiedzieć, że ją uwiodłeś? Zainteresowałeś, jeżeli już… przynajmniej jej się tak wydaje, że ją zainteresowałeś… a dlaczego nie dochodzi do spotkania? Bo jej się odwidziało… Ty oczywiście bierzesz to na siebie, tak to Twoja WINA… WINA… WINA dajcie…

Nawet, jeżeli będziesz z jakąś kobietą, to i tak o niczym to nie świadczy. Znam facetów, którzy są z kobietami, a znam facetów, z którymi są kobiety. I teoretycznie w obu przypadkach on i ona tworzą związek. Dla mnie liczy się to, jakim jesteś człowiekiem, nie uwodzicielem czy samcem alpha. Można być w związku z kobieta, która nam się nie podoba, no, ale mamy przynajmniej kobietę. Można też być samemu, ponieważ, szuka się ciągle ideału. Ciężko jest odpowiedzieć jednym zdaniem na potrzeby wszystkich mężczyzn.

Męczenie się z kobietą, która nas nie pociąga jest masochizmem. Krzywdzimy nie tylko siebie, ale również kobietę. Dając jej nadzieje na coś więcej w przyszłości. Jeżeli facet trwa w związku z kobietą, która go nie interesuje, to wyładowuje na niej swoją złość, tylko, dlatego, że nie miał odwagi poznać kobiety, która mu się podoba. Nie namawiam do zrywania ze swoimi kobietami, tylko, jeżeli masz wyładowywać na niej swoją frustracje, to lepiej odejdź…

W drugą stronę działa podobnie, jeżeli jesteś z kobietą, która traktuje Cię jak nową torebkę albo parę butów, to odejdź… możliwe, że to będzie Twoja pierwsza decyzja w tym „związku”. Bo mam wrażenie, że kobiety naoglądały się za dużo seriali amerykańskich gdzie tak zwane bizneswoman hodują sobie przy boku faceta. Są faceci, którzy tolerują takie zachowanie, bo po prostu mają ruchanie za friko… ich też rozumiem.

Nie rozumiem tego jak dziewczyna może się pytać faceta czy może się spotkać na soczku z innym facetem… chcesz się spotkać? To wypierdalaj… bez agresji, słowa mocne wypowiedziane ze spokojem mają większą moc.  Nie biorę odpowiedzialności za Twoje decyzje. Przedstawiam Ci tylko mój punkt widzenia, który często naginam. Siedząc przed monitorem bardzo łatwo prawić frazesy. Jednak mam świadomość, że moje wnioski nie opierają się tylko na „wydaje mi się” i są poparte zwykłym doświadczeniem połączonym z umiejętnością przewidzenia pewnych ludzkich zachowań.

Nie spłaszczaj tematyki uwodzenie do wzięcia numeru, którego możesz nigdy nie użyć czy nawet do seksu, z kobietą, która tego chciała i tylko, dlatego do niego doszło.

Wcale mnie nie dziwią wiadomości od facetów: laski lecą na kasę… no kurde jak pisałem o tym w przyczajonym AFC ukrytym PUA to pewnie kręciłeś nosem. No i co z tego, że lecą… mnie to w ogóle nie dziwi. Laski są łatwe… no i? dzisiaj się urodziłeś? A faceci nie? Wystarczy im kawałek cycka i tyłka pokazać. Takie teksty odbieram na podobnym poziomie, co: są kobiety inteligentne. No są. Są takie, które nie lecą na kasę. No są. Pada deszcz. No pada.

Uważam, że każda kobieta może być łatwa, pusta, bystra, ciepła, kochająca, inteligentna, sukowata, puszczalska itd. Wszystko zależy od tego, jaki jest facet, który stoi przy niej.

Bardzo łatwo jest odbić komuś kobietę, odbić w sensie sprawić, żeby zdradziła myślą mową uczynkiem. Najgorsze jest to, że my faceci nie chcemy często odbić, żeby z nią być, zapewnić jej lepsze warunki, chcemy sobie udowodnić, że możemy to zrobić. A zrobić to jest bardzo łatwo. Wystarczy uważnie wysłuchać kobiety, dowiedzieć się, czego jej brakuje i jej to dać… lub stworzyć iluzje poczucia, że my możemy jej to dać… Jednocześnie odbijanie uważam, z jedno z większych (……….) zachowań, jakie facet może zrobić drugiemu facetowi. Pisałem o tym na forum, co innego jak Ty chcesz odbić, co innego jak kobieta chce być odbita… Wszystko do nas wraca pamiętaj o tym…

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa