czwartek, 12 maj 2011 06:00

Od zera...

Oceń ten wpis
(0 głosów)

do… no właśnie? Do bohatera? Hm

Czy będąc wyalienowanym społecznie (bo często właśnie tacy faceci trafiają do społeczności) człowiekiem, można gdzieś dojść? Czy z towarzyskiego zera, może zrodzić się bohater damskich serc?

Szczerze w to… wątpię.

-alee Tomek? Jak tak możesz mówić!?

Niestety, właśnie  dlatego, że jestem Twoim znajomym, przyjacielem, kumplem, właśnie, dlatego tak mówię. Nie chodzi o to żeby Cie dobić. Chodzi o to, aby naprawdę zacząć zmieniać coś w swoim życiu, najpierw trzeba spojrzeć na siebie z boku trzeźwym okiem. Owszem zmiany są jak najbardziej okej. Jednak zależą tylko i wyłącznie od Twojego zaangażowania. Pracujesz na swój rachunek.

Prawda jest taka, że większość facetów, którzy mają „problemy” z kobietami, uchodzi w swoim środowisku za dziwaków. Pokaż mi swoje zdjęcia, a powiem Ci, kim jesteś. Skoro ja na podstawie Twoich fotek mogę wyciągnąć duuużo i zbudować obraz Ciebie w swojej głowie, to pomyśl, co potrafią kobiety :). Rozpierdalają faceta na czynniki pierwsze w kilka sekund: Obraz ten nie zawsze musi być zgodny z rzeczywistością. Jednak dobre wrażenia na starcie to już sporo.

Atrakcyjność fizyczna.

Ciągle o tym wspominam, bo ciągle tego mi brakuje u polskich uwodzicieli.  I niezależnie od tego, co mówią na głos kobiety, to przystojni i bogaci zawsze będą mieli większe powodzenie od… reszty.

Popatrzcie sobie na osoby prowadzące szkolenia. Z małymi wyjątkami, większość trenerów to „ciacha” hehe (wisicie mi browar :) ), są dobrze ubrani, mają styl, fryzury, ogólnie trzymają poziom.

Mam taką teorię, że ogólnie ludzie dobierają się mniej więcej wizualnie. Tzn. pary są do siebie podobne. Nie wiem czy też to zauważyłeś? Idzie gruba laska i kurwa chłop obok i też wieloryb. Idzie jakaś mało zadbana dziewczyna i jej facet też taki jakiś w skarpetach i sandałach. Nie chce nikogo obrazić no, ale taka zależność da się zauważyć. Nie licząc mojej zajebistej koleżanki i jej mega brzydkiego chłopaka… no, ale wyjątki się zdarzają :) do dziś nie mogę zrozumieć  Whyyy?

Idąc tym tropem dalej… Jeżeli się rozwijasz w tym fizycznie, to automatycznie masz więcej kobiet w zasięgu swoich „możliwości”. Może będę mało popularny, ale uważam, że żeby mieć zajebiste dupy trzeba albo mieć kasę albo wygląd. Chodzi mi tu, o bycie z tą kobietą miesiąc, rok, dwa, trzy.

Nie mówię to o zainteresowaniu kobiety swoją osoba. Nie! Bo żeby to zrobić nie trzeba ani kasy ani wyglądu… tylko, co dalej? Impreza się kończy i trzeba wracać do domu z buta, a fajnie by było odwieźć ją do domu swoją furą. Może kiedyś będę mógł tak robić :).

Warto w tym momencie wspomnieć o ciekawym i w sumie normalnym zjawisku. Wraz z upływającym czasem i własnym „rozwojem” kobiety, dla których to wszystko robiłeś mogą już zwyczajnie… przestać Ci się podobać. Twoje standardy pójdą w górę. Tylko uważaj żebyś się w tym nie zatracił. Znam przypadki, kiedy facet np. mógł być z trzema kobietami, ale ciągle szukał w dupie miodu i „wolał” być sam. A, to też nie jest do końca dobre.

Droga jest długa i kręta i być może,  nigdy się nie kończy. Nie wchodź przez tydzień na forum, potem napisz o swoich odczuciach.

pozdrawiam

niedziela, 24 kwiecień 2011 02:00

Związek z kobietą za sterami!?

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Wiem, że niezależnie od tego: za jak dobrego uwodziciela się uważasz, dopadnie Cię ta myśl: Mam wielu znajomych, znam wiele kobiet, mimo to jestem sam. Paradoksalnie wchodząc w społeczność jeszcze bardziej odciąłeś się od świata realnego, wszedłeś w internetowe towarzystwo mężczyzn dywagujących o kobietach. Lista gg jest pełna: maćkówPUA, krzyśkówPUA i wielu innych tajemniczych nicków. Ale co z kobietami?

Do ilu realnie zainteresowanych kobiet mógłbyś dzisiaj napisać?

Czy jakość nie ucierpiała kosztem ilości? Czasem lepiej poznać jedną kobietę przez cały wieczór, mając pewność, że będziecie kontynuować tą znajomość, niż wziąć 5 numerów „na szybko”?

Owszem można spotykać się z wieloma kobietami, przy czym nie być z żadną. Tylko śmiem twierdzić, że wtedy się traci coś ważnego. Możesz być podrywaczem bez kobiety, możesz też ograniczyć swój „rozwój” i wreszcie się „ustatkować”. W sensie wybrać sobie jedną konkretną kobieta i zacząć się z nią spotykać!

Wiem, że to nie jest łatwe! Wiem, że szybko odpuszczasz, skaczesz z numeru na numer, bo wystarczyło, że dziewczyna nic nie odpisała, nie odpuściła strzałki, lub nie powiedziała Ci cześć. Tylko pytam się, gdzie podziała się walka o kobietę? Czy już naprawdę nikomu nie chce się trochę postarać? Powalczyć? wszyscy chcą być kurwa nagrodą dla kobiety?!

Jeżeli kobieta jest zaczepiana na imprezie kilka razy, to po roku imprezowania, może rzeczywiście nie traktować tych podejść serio… i chodzić do klubu tylko po to, żeby się pośmiać z facetów i potańczyć. Kto ma dzisiaj jaja, żeby podejść do niej kolejny raz i walczyć o jej względy, czy to sam ze sobą czy innymi adoratorami?

Apeluję o przywrócenie starej nomenklatury, to facet zdobywa swoją kobietę!!! Tak, wybiera ją spośród innych i podejmuję walkę. Ona się opiera, jednak on nie daje tak łatwo za wygraną, pokazując tym samym, że mu rzeczywiście zależy i nie chodzi tyko o podryw. Ona początkowo się opiera, ale musi wreszcie się poddać. Czuje się zdobyta, Ty czujesz się zdobywcą, czy to nie jest zajebiste uczucie?

A, nie… że koleżanka pozwiedzała do Ciebie: podobasz się Marcie, weź ją gdzieś zaproś… gdzie tutaj jest do cholery podbój? zostałeś zaakceptowany, no to się zgodziłeś, bo fajnie jest mieć kogoś… Ty nie tworzysz związku… kobieta też nie… robicie to RAZEM.

Zrozum, że jeżeli od początku dasz dupy i to ona „wyrwie” Ciebie, to potem już będziesz na takiej pozycji zawsze… bo jak tylko się postawisz, to ona Cię zostawi… Od razu widać czy para prowadzona jest przez kobietę czy faceta, a coraz więcej kobiet przejmuje dowodzenie, ja się pytam WTF?  ten statek daleko nie popłynie, utknie gdzieś na pierwszej mieliźnie, a kobieta wskoczy na podkład innego okrętu, dowodzonego przez faceta…

czwartek, 14 kwiecień 2011 02:00

Jak odzyskać byłą?

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Pewnie nieraz zdarzyło Ci się być na imprezie zwanej Gej party. Nie… nie…  to taka metafora. Gej party, dlatego, że byli na niej sami faceci… no Ty i 4 kumpli. Takie weekendowe spotkania, na których jedziecie po sobie i śmiejecie się z innych. Pijąc przy tym duuużo alkoholu. To jest właśnie gej party ;)

Zróbmy mały eksperyment.

Dodajmy do tego towarzystwa kolejnego kolegę, który przyszedł… z dziewczyną. Widzisz to? Wasza piątka i oni… pomijając fakt, że jemu dostało się najbardziej, zajmijmy się nią…

Punkt widzenia zależy od poziomu zagęszczenia.

Jest to jedyna dziewczyna pośród was. Ten fakt plus alkohol powodują, że zaczynacie o nią walczyć. Nawet podświadomie i niekoniecznie, dlatego, żeby ją odbić. Nie! Może to być zwykła potrzeba udowodniania sobie, że potrafię to zrobić. Kolega-kolegą, a dziewczyna-dziewczyną…

Kobieta czuje się adorowana, atrakcyjna i pociągająca, wy zapominacie o tym, że w innych okolicznościach nawet byście na nią nie spojrzeli. No, ale z braku laku… To interesujące jak miejsce i brak kobiet wpływają na standardy mężczyzny. Ta sama kobieta (tak samo ubrana i tak samo pomalowana) może w różny sposób oddziaływać na zgromadzonych facetów. Na domówce, gdzie jest jedyną kobietą, może budzić podziw, ale już na imprezie pełnej kobiet, może zginąć gdzieś w tłumie.

Automatycznie jej zachowanie też jest inne… pomyśl jak będzie się zachowywać na domówce pełnej facetów, a jak na imprezie pośród innych (często bardziej atrakcyjnych) kobiet?

Idąc dalej, jaki to ma wpływ na was, mężczyzn? A dokładnie: jaki to ma wpływ na Ciebie?

Bardzo możliwe, że w tych dwóch sytuacjach Twoje zachowanie będzie zupełnie inne. Jeżeli masz do wyboru mniej kobiet, automatycznie mogą one wydać Ci się bardziej atrakcyjne (no chyba, że kobieta jest totalnie nie w Twoim typie), będziesz „walczył” o nie z innymi facetami i paradoksalnie te kobiety będą miały większą wartość i będą kręcić nosem. Kiedy normalnie w klubie nawet byś na nie spojrzał i to one mogłyby zabiegać o Twoje względy. Ponieważ na imprezie jest dużo innych kobiet, spośród których możesz wybierać.

Co Ci to daje?

Dużo więcej zyskasz będąc na domówce, kiedy dasz sobie na wstrzymanie i nie rzucisz się na tą jedną dziewczynę wraz z innymi…  a jeżeli to Ty przychodzisz na domówkę ze swoją kobietą, to musisz mieć pewność, że Twoi kumple będą ok. bo znam dużo przypadków, kiedy od słowa do słowa i awantura gotowa. Najlepiej, więc oddzielać te dwie sprawy. I albo spotkać się z kumplami albo wyjść z dziewczyną.

sobota, 09 kwiecień 2011 04:00

Społeczność PUA umiera

Oceń ten wpis
(1 Głosuj)

Nie wiem czy Ty też zauważyłeś, że od pewnego czasu jakby wszystko ucichło… myślę, że nastąpiło swego rodzaju nasycenie tematem uwodzenia kobiet. Bądź, co bądź materiałów o tej tematyce jest bardzo dużo i ciągle pojawiają się nowe.

Pamiętam jak to było ze mną…

swego czasu w Internecie było stosunkowo niewiele materiałów. Pierwszym, jaki wpadał w moje dłonie był skrypt NLS, początkowo w wersji papierowej, później audio. Myślę, że wielu właśnie zaczynało od tego. Co by nie mówić, wtedy to było coś. Ogólnie informacji było niewiele na ten temat. Właśnie, dlatego były one niejako bardziej „wartościowe” co niekoniecznie oznacza, że były merytoryczne. Chodzi po prostu o to, że czytało się od deski do deski.

Forum, na którym się rejestrowałeś było kopalnią wiedzy, chciałeś czytać każdy post. Żyłeś razem z nim. Dzisiaj natomiast jest taki natłok materiałów, że ciężko jest się w tym odnaleźć, komuś, kto dopiero w to wchodzi i nie do końca wie, co jest merytoryczne, a co nie. Jest kilka wiodących for, ale co z tego -skoro jest przestój. Logują się młodzi ludzie, którzy zadają pytania, bez wcześniejszego sprawdzenie innych tematów. „Starzy” użytkownicy nie mają siły i ochoty już odpisywać 100raz na podobny problem, który i tak sprowadza się do tego, że trzeba wreszcie pociągnąć za spust!

A propos artykułów: kiedyś tekst pisało się nawet kilka godzin, a wrzucając go na forum z podekscytowaniem czekałeś na jakąś odpowiedź… a jeżeli była to pochwała, to miało się kopa żeby pisać więcej… i o coś tam naprawdę chodziło, ludzie chcieli sobie pomagać, dzisiaj pojawia się kilka tekstów na dzień i w sumie bez urazy, ale o tym samym… Kiedyś raporty z akcji coś znaczyły, faceci ruszali dupska i wychodzili na miasto, sam miałem motywację, żeby zrobić ten 100dziewczyn projekt. Ludzie się wzajemnie nakręcali. Szkoda, że dzisiaj większość postów ma charakter promocyjny. Moje najlepszy teksty (w mojej opinii) powstawały pod wpływem czystych i szczerych emocji i mam nadzieję, że zachowałem jeszcze trochę tego w sobie. Szkoda, że dzisiaj tego nie ma… ludzie rejestrują się na forum nie po to, żeby trwać w tym i wspólnie rozwijać portal, teraz chodzi im tylko o szybkie wyssanie wiedzy i cześć!

Kiedyś było po prostu fajniej!

Wracając do materiałów: na początku było dużo materiałów –zagranicznych… teraz jest sporo tekstów pisanych już przez polaków. Niby fajnie, ale z drugiej strony przez ten nawał tego wszystkiego ludziom zwyczajnie się odechciewa: przestają czytać po drugim zdaniu, wyłączają filmik po 30 sekundach. Podstawa jest wszędzie podobna. Niby wszystko poszło w dobrą stronę od nls i gotowców do naturalności (cokolwiek dla kogokolwiek to oznacza) pytanie, co dalej?

Myślę, że dalej jest krok, aby gruntowanie postawić na charakter, na szkoleniach nie będzie o tym „co powiedzieć”, a o tym „jakim być człowiekiem”, żeby mówić to i to… Dzisiaj zmiany powodują brak zmian. Mija rok, postów na forum jest dwa razy więcej ale co z tego skoro tkwisz ciągle w tym samym miejscu… kiedyś zmiany były bardziej widoczne… wtedy nie byłem jeszcze Magnusem… dzisiaj jestem Tomkiem :) - sentymentalnym haha. Czekam, więc na drugą falę uderzeniową i sam usilnie będę dokładał cegiełkę, aby to wszystko szło w dobrą stronę…

pozdrawiam (szczególnie tych, którzy pamiętają te czasy i wiedzą o co mi chodzi! :) )

piątek, 08 kwiecień 2011 02:00

Kobiety potrzebują komplementów

Oceń ten wpis
(1 Głosuj)

Możesz sobie udawać Bady Boya, ale fakt jest faktem i nie zmienisz tego, że kobieca natura potrzebują szczerych komplementów. Oczywiście masz wpływ na relacje między wami. Możesz cały czas zgrywać się na nieczułego drania, bo podobno kobiety to lubią.

Ja jednak uważam, że facet powinien być jak paleta barw, na której znajdują się wszystkie kolory, najciekawsze jest to, że można je łączyć.
Kolor czerwony to odwaga,
niebieski to opiekuńczość,
czarny –mocny charakter,
zielony –spokój. itd.

Kobieta ma do dyspozycji cały wachlarz uczuć, z którymi może obcować, tworząc nową jakość związku. A Ty jako facet jesteś dla niej interesujący i nieodgadniony. Nie jesteś albo tylko dupkiem albo tylko miłym romantykiem. Jesteś ponad tym, bo potrafisz być elastyczny, a Twoje zachowanie jest adekwatne do sytuacji. To jest dopiero pociągające dla kobiety, kiedy pozwalasz jej odkryć w sobie kolejną nieznaną dotąd cechę swoje osobowości… no, ale wracając do komplementów…

Niezależnie czy jesteś ich zwolennikiem czy przeciwnikiem, kobieta potrzebują adoracji… więc najlepiej gdyby to była Twoja adoracja, ponieważ jeżeli dalej będziesz oportunistą w tym aspekcie ona może szukać głosów z zewnątrz jeśli wiesz, o czym piszę… ;) Po prostu przywita z otwartymi ramionami (i nie tylko) pierwszego lepszego, który będzie wiedział, że kobieta oczekuję miłych słów… I tu już mało ważne jest czy te słowa mają pokrycie w rzeczywistości czy nie… akurat, jeżeli chodzi o komplementy, to możesz sobie pofolgować i puścić wodzę wyobraźni i fantazji.

Ale  unikaj słodzenia- nie stroń od komplementowania! Słodzenie jest najgorszą formą nawiązywania nici porozumienia z kobietami! Kobiety nie szanują facetów, którzy im słodzą. Owszem tolerują ich towarzystwo, ale traktują je, tylko, jako miły dodatek do nudnego dnia.

Natomiast komplementowanie jest to robienie dobrze kobiecie słowami (szczerze!). Najważniejsze w trakcie wypowiadania poglądu na temat kobiety jest Twoje nastawienie. Mówisz jej to, dlatego, że masz na to ochotę, a nie, dlatego, że oczekujesz czegoś w zamian. Nie przesadzaj z tym. Dobrze jest ją trochę wypościć, daj sobie po prostu czas na ocenę kobiety i poznanie jej. Co by nie mówić słowa wypowiadane wiele razy tracą na znaczeniu… dlatego dozuj miłe słowa, jeśli nie są one wynikiem Twoich przemyśleń. Co innego jest mówić: fajnie wyglądasz w tych spodniach… bo rzeczywiście ona w nich fajnie wygląda niż, mówić to tylko, dlatego, że przed chwilą je kupiła.

Z komplementami jest jeszcze o tyle „ciężko”, że stajesz jakby między młotem a kowadłem. No, bo co? Powiesz jej, że wygląda w tej sukience grubo? Skoro kupiła ją specjalnie na wyjście z Tobą? No raczej nie… z drugiej strony jestem zwolennikiem szczerości, ale szczerości w asekuracyjnym tonie… czyli chwalisz kobietę, ale też mówisz to co mogłoby być lepiej.

Nawet, jeżeli kobieta źle to odbierze, to przyzna po czasie, że jesteś przynajmniej z nią szczery i uwierz mi, że będzie wolała usłyszeć Twoją opinię w przebieralni sklepowej, gdzie powiesz, co myślisz, niż opinię swojej mamusi, dla której jej córeczka wygląda pięknie we wszystkim… :)Tylko pamiętaj, że to jest cienka linia, szlak dla zawodowców, nie każdy potrafi płynnie i gładko przemycić cierpkie słowa krytyki… pomyśl, też w drugą stronę. Po prostu jakbyś Ty się czuł, gdyby ktoś Ci coś takiego powiedział.

Daj kobiecie to, czego potrzebuje. Jeżeli widzisz, że ona ma już dosyć gadki, jaka to jest piękna, to nie znaczy, że masz jej nie komplementować! Wtedy wykaż się inteligencją i nie powtarzaj błędów innych mężczyzn! Doceń jej osobowość!. I odwrotnie, jeżeli zauważyłeś, że brakuje jej zwykłych komplementów dotyczących jej fizyczności i seksualność to daje jej to! Nagrodę odbierzesz wieczorem…

Podsumowując: Pamiętaj o komplementach, są one ważne dla kobiety, nawet, jeżeli jest to kwestia czystej próżności, skoro ona oczekuję tego od Ciebie, doceń to… zawsze może zwrócić się do kogoś innego. Co nie znaczy, że masz jej słodzić non stop! Kobieta chce się liczyć z Twoim zdaniem, dlatego bądź rozsądny i uważnie dobieraj słowa, zwłaszcza teraz gdy zbliża się lato… hehe Znowu się rozpisałem, a to wszystko przez jednego niewinnego smsa: potrzebuję od Ciebie komplementów!

Pozdrawiam Jesteś zajebisty, pamiętaj!

Aaa, no i taka formalna uwaga: Jeżeli chcesz skomplementować jej ubiór: spodnie, sukienkę czy buty, to lepiej powiedzieć: Wyglądasz w tym bardzo pociągająco, kobieco, seksownie… niż: ładna sukienka. :)

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa