niedziela, 21 sierpień 2011 06:00

Do niego

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Cześć!!!

Poznałem niesamowitą dziewczynę! Właśnie wróciłem z kolejnego spotkania! Było super, czuję między nami taką pozytywną energie… ale

Nie wiem, co do niej napisać żeby było oryginalnie i z pomysłem. Lubi facetów z poczuciem humoru i mających dystans do siebie. Jest inteligentna, bystra, dojrzała, nie lubi takich pustych lasek typu plastik fantastki, takich wiesz -typowych tapeciar, które chodzą na dyskoteki tylko w jednym celu, co dają każdemu, wiesz te, z którymi nigdy nie gadałem, bo się bałem, bo pewnie przy pierwszym zdaniu by mnie wyśmiały… zresztą widać, że z taką można pogadać tylko o paznokciach i impressskach. Wystarczy, że się do takiej zagada i pokaże kasę, to od razu sama wchodzi Ci do samochodu. Nie, no ja nie mam fury, a ona pewnie tramwajem nie jeździ...

Ale ta moja jest zupełnie inna, jest porządna, ona nigdy by się nie pocałowała z chłopakiem, którego dopiero poznała na imprezie. Nie wyobrażam sobie tego, ja już np. spotkałem się z nią pięć razy i nawet się jeszcze nie całowaliśmy -tak dobrze jest wychowana, no po prostu dziewczyna z zasadami… mało jest teraz takich, właśnie, dlatego tak mi na niej zależy, i nie chce tego zepsuć, dlatego potrzebuje jakiś dobry tekst na rozmowy przez sms, no jakoś tak dziwnie zadzwonić… bardzo dobrze się dogadujemy, jest kupa śmiechu mówię Ci, raz nawet złapaliśmy się za ręce jak już było ciemno i odprowadzałem ją na przystanek. Powiedziała, że jestem bardzo miły i że na pewno moja dziewczyna będzie miała ze mną dobrze. To chyba dobry znak na przyszłość… naszą przyszłość, no, bo już w sumie myślałem trochę o tym jak to będzie za kilka lat. Mielibyśmy razem ładne dzieci… ale ona jest piękna ciągle o niej myślę i mnie nosi mógłbym pisać do niej sms, co 5 minut ale to chyba za często nie? Wytrzymam jeszcze trochę jutro się z nią zobaczę, zaprosiła mnie do siebie, to kolejny dobry znak, wszystko idzie jak po maśle. Ma problemy z komputerem, znam się trochę na tym to powiedziałem, że jasne rzucę okiem, ale zależy, co z tego będę miał… wiesz taka dwuznaczność, gra słów, wiesz chcę trochę wejść na bardziej seksualny poziom, bo podobno tak trzeba. Nie ma, co się szczypać, z kobietami trzeba ostro, tak przynajmniej czytałem. 

Jestem dobrej myśli, wszystko idzie w dobrym kierunku…

Trzymaj za mnie kciuki!

niedziela, 21 sierpień 2011 06:00

Do niej

Oceń ten wpis
(0 głosów)

No Hej!

Tak, właśnie wróciłam… no było nawet okej. Nie no przestań, to nic poważnego, tak się spotykamy, chyba bardziej z nudów. No i co, to miły chłopak, więc dlaczego miałabym się z nim nie spotkać? Przecież niczego sobie na razie nie obiecywaliśmy, więc nie widzę w tym nic złego.

Z wyglądu nie jest taki zły, ale raczej to nie mój typ. O jej... no nie wiem jak Ci to wytłumaczyć, sama wiesz jak to jest -to się po prostu wie… nie patrzy na mnie jak na kobietę, bardziej chyba jak na koleżankę, w sumie dla mnie lepiej, to już piąte spotkanie a on nawet nie próbował mnie pocałować, nie no, co Ty nie jest gejem! Może go nie pociągam albo się boi, no chyba bardziej to drugie :) ale to nawet lepiej, bo i tak chyba bym się z nim nie całowała, zresztą sama nie wiem, może gdyby był bardziej konkretny, to, kto wie, no ale jak sam na to nie wpadł to ja mu nie będę podpowiadać. Zresztą to tylko kolega, szliśmy dzisiaj i złapał mnie za rękę, tak niby przypadkiem, dziwne uczucie trochę mało stanowczo, ooo jak z nim wracałam to widziałam na wystawie taką fajną bluzeczkę, w sumie to była bardziej tunika, ale mówię Ci fajna, powiedział, że mi kupi, ale przecież nie będę go naciągać, chociaż nie obraziłabym się :). Musimy tam jutro iść, pokaże Ci ją. A nie… jutro odpada, a bo Ci nie mówiłam, komputerem mi się popsuł -sam się wyłącza, zostawiłam na nim ostatnio prostownice to może, dlatego nie? No a on się zna na komputerach to powiedział, że mi zrobi, czyli są jakieś plusy z takich koleżeńskich znajomości, ale nie spotykam się z nim tylko, dlatego, ogólnie to miły facet, powiedziałam mu to.

A Bartek się o mnie nie pytał?

Aha… Nie nic tak pytam. A on się spotyka jeszcze z tamtą Kaśką?

Takiej to zawsze się trafi nie? Ciekawe, co on w niej widzi… chyba tylko na wygląd poleciał. Wszyscy faceci są tacy sami, chociaż jeden nie jest taki i właśnie, dlatego lubię się z nim spotkać -nie chodzi mu tylko o mój wygląd… a Bartek jeszcze przejrzy na oczy!

Dobra uciekam

buźka :* <3

sobota, 20 sierpień 2011 06:00

Podrywam kobiety

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Bał się zagadać, zrobić pierwszy krok, jego inicjatywa, aby zyskać zainteresowanie tej konkretnej kobiety sprowadzała się do „odprowadzenia wzrokiem” i jednego „cześć”, gdy się spotykali.

Sam nie wiedział jak sprawić żeby wreszcie zaczęli się spotykać, dodatkowo rościł sobie prawo do niej, jakby była jego własnością. Zupełnie tak jakby szedł ulicą i wyznaczał kolejne kobiety: ta mi się podoba, ta i jeszcze tamta blond piękność. Tak, to są moje kobiety, nie powinieneś ich ruszać, trzymaj się od nich z daleka! Jeśli jesteś moim przyjacielem…

I to jest jego „działanie”...

Wyobraź to sobie, idziecie razem na imprezę i on przed wyjściem już znaczy kobiety. Ty, tam będzie ta fajna Magda dzisiaj do niej zagadam, bardzo mi się podoba. A Ty wiesz, że pójdziecie tam i będziecie stać i się gapić, wiadomo, że nie podejdzie i nie porozmawia z nią. A weź tylko spróbuj to zrobić to jesteś już skreślony, no, bo on przecież sobie ją zaznaczył...

Nie daj Boże jak ta dziewczyna sama do Ciebie coś zagada to Twój kumpel jest zły 2x, a wina i tak jest Twoja, wiadomo mogłeś stać jak kołek i nic nie mówić tylko patrzeć się jak cipka. Jednak nie zawsze ta technika działa na kobiety, on chyba jeszcze tego nie wie.

Nadając sobie z wyprzedzeniem prawo do jakiejś kobiety krzywdzimy sami siebie, nie dość, że sam ciągle walczysz, bo masz JEDEN określony cel, którego tak naprawdę często nie znasz, bo z nią nie rozmawiasz.

I serio, przemyśl ile razy bardziej skupiłeś się na tym, żeby ktoś inny nie był z tą dziewczyną, niż na tym, żebyś Ty nawiązał z nią jakąś bliższą relacje. Potem możesz mieć pretensje tylko do siebie, ale najłatwiej jest wtedy obwiniać innych. Uczucie zazdrości nie jest mi obce, bo byłem po obu jej stronach. I jedno wiem, jest to destrukcyjne zjawisko, które nie prowadzi do niczego dobrego. Czasami trzeba wiedzieć, kiedy zrobić krok do przodu, a kiedy zrobić krok w tył. Bo chyba lepiej żeby dwie osoby były szczęśliwe ze sobą, niż żeby trzy… udawały, że jest ok.

niedziela, 03 lipiec 2011 04:00

Gdzie się podziały tamte dziewczyny

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Jeżeli jest jakaś kobieta, która na dzień dzisiejszy powala Cię swoim wdziękiem, to obiecaj mi jedno: powiesz jej wreszcie, co czujesz. Nie bądź kolejnym facetem, który dowiaduje się po kilku latach, że jednak miał „szanse”.

Postaw się dzisiaj w sytuacji, kiedy Twoja wymarzona kobieta, podczas rozmowy z Tobą mówi: wiesz, podkochiwałam się w Tobie… ale to było dawno, teraz mam kogoś… Czas płynie, kobiety robią się starsze, a wolnych niewiast jest coraz mniej, nawet, jeżeli wiążą się z nieodpowiednimi mężczyznami.

Myślę, że nie chcesz usłyszeć: szkoda, że za późno się poznaliśmy… za późno… za późno… słowa wbijają się w głowę powodując ból w klatce piersiowej. Tam gdzie podobno kiedyś miałeś serce. Tak, ona za kilka miesięcy wychodzi za mąż, a Ty możesz tylko złożyć gratulację. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia z człowiekiem, którego nigdy nie powinnaś poznać… po prostu nie pasujecie do siebie. Jak dla mnie on do dzisiaj powinien składać codzienne podziękowania swojemu kumplowi, który ich ze sobą zapoznał, bo wiadomo, przecież sam nigdy by do niej nie zagadał, ha czy to nie jest piękny motywator.

Tam o miłości nie mogło być mowy, tak mówią ludzie, a wiesz jak to jest, każdy wodzony diabelską iskrą zazdrości ciska w innych oskarżeniami. Dzisiaj nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z faktem, iż coraz więcej kobiet pochłania proza życia.

Obyśmy za kilka lat nie musieli pytać: Gdzie się podziały tamte dziewczyny?

Człowiek inteligentny uczy się na swoich błędach… mądry na cudzych -Benjamin Disraeli

środa, 22 czerwiec 2011 04:00

Pierwsza randka

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Zgłębiając tajniki sztuki uwodzenia kobiet, a prościej mówiąc starając się wrócić do normalności… faceci zapominają o tym, żeby poznać kobietę. Zamykają się we własnych myślach, dążąc do kolejnych baz.

Co prawda chcą być otwarci i to nie tylko na kobiety, ale wszystkie ich działania sprowadzają się do mówienie o sobie. Byle nie było tej niezręcznej ciszy, która ma być wyznacznikiem tego jak bardzo jesteś interesujący. W tłumaczeniu im jest mniej „pauz” w rozmowie tym jesteś bardziej interesujący. Mężczyzna chce dać kobiecie więcej przestrzeni, nieświadomie ograniczając ją jeszcze bardziej.

W poszukiwaniu oznak zainteresowania z jej strony samiec drąży i penetruje wszystkie zakamarki jej myśli. Prognoza spotkania się z tą kobietą, wywołuje w nim pewną presję najczęściej pod tytułem: jak to będzie? Jak wypadnę w  jej oczach? Czy będę dla niej interesujący?

Termin spotkania jest odległy, ale idealny do tego, aby w głowie rodziły się różne scenariusze. O ile kobieta może myśleć o tym spotkaniu dwa dni przed wyznaczoną datą, o tyle facet będzie masturbował się mentalnie zanim jeszcze gdzieś ją zaprosi. Zaciskając tym samym pętle przestrzeni między nimi. Począwszy od sms-ów w ilości kilkunastu dziennie, kończąc na pijackich telefonach o 3 w nocy. Kobieta czuje się osaczona i nawet, jeżeli na początku miała ochotę się spotkać, to w kilka dni byłeś w stanie wszystko bardzo ładnie zjebać. Tylko przez to, że się nakręciłeś. Ponieważ to jest Twój pierwszy numer od pół roku. I nie chcesz zepsuć… zepsuć… zepsuć… w konsekwencji i tak to schrzanisz…

Przestań ciągle o niej myśleć, zajmij się swoimi sprawami, skoro już ustaliłeś termin nie musisz go codziennie potwierdzać… Właśnie wtedy zachodzi „proces” idealizowania tej kobiety. Stawiasz ją wyżej niż siebie, a to z kolei jest zauważalne za równo przez nią, jak i przez otoczenie, nawet, jeżeli Ty twierdzisz inaczej. Kobiety nie interesują się facetami, którzy są zdesperowani i traktują spotkanie z nią jak ostatnią deskę ratunku przed samotnością.

Są jednak sytuacje, kiedy dochodzi do spotkania. I tu znowu kłania się podejście do całego tematu. Można wyjść na desperata nie dotykając jej ani razu, a można wyjść na gościa z klasą, który będzie, co chwile utrzymywał kontakt fizyczny. Najważniejsze żeby się nie rzucać na dziewczynę. Dosłownie i metaforycznie. Ona tam siedzi i miejmy nadzieje nigdzie nie ucieka, więc zachowaj spokój. Nie musisz się od razu do niej dosiadać tak żebyście się ocierali, owszem kontakt fizyczny zbliża, ale na razie jesteś obcym facetem, dajcie sobie czas na poznanie.

Nigdy nie układam szczegółów randki, ponieważ zawsze mam tak, że im bardziej chcę żeby wyszło to tym bardziej nie wychodzi. Dlatego teraz idę na żywioł i niech się dzieje, wola nieba. Kiedyś myślałem: kurcze gdzie by ją tu zabrać, może jakaś fajna kawiarnia czy klub. Teraz to pier.... Chciała się spotkać, czyli jest zainteresowana, jeżeli myślała, że będzie darmowa wyżera no to trudno :). Taka prawda, że jeżeli kobieta jest realnie zainteresowana to przejdziesz się z nią do parku czy odprowadzisz do domu i też będzie zadowolona. Od razu przypomina mi się kumpel, ten to jest dobry już czwarty raz idzie z tą samą dziewczyną do tego samego parku haha, i co dziewczyna cały czas z nim piszę  :).

Po prostu przekazujesz swoją osobą: hej jesteśmy na równym poziomie, równie dobrze, to Ty możesz mnie gdzieś zaprosić! Oczywiście nie uważam się za nagrodę! Nie będzie się wywyższał ani czuł gorszy od Ciebie. W ogóle nie powinno być takich rozkmin przed spotkaniem! Wychodzisz z propozycją lub robi to kobieta, jesteś na tyle elastyczny, że za równo w drogiej knajpie jak i w parku zachowujesz się tak samo i to jest jakby esencją podejścia do „randek”!

Pozdrawiam

Aaa no i zazwyczaj takie podejście mamy, jeżeli kobieta nam się nie podoba aż tak bardzo haha! :). Co do tego stawiania to też bez przesady soczek czy piwo nie majątek, gorzej jak masz kilka spotkań w tygodniu :). Życzę Ci tego!

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa