sobota, 10 grudzień 2011 20:36

Pierd*lenie o Uwodzeniu I

Oceń ten wpis
(3 głosów)

Sam lubię pierdolić. Ale nie o uwodzeniu…

 

Stąd też taki temat, kiedy kolejny raz słucham jakiejś teorii z tylnej części ciała. Nigdy się nie spotkałem z twierdzeniem, że przykładowo w klubie jest ciężko uwodzić. Ja pierdole… jak idziesz tam z misjami do wykonania a nie w celu zabawy, no to ja się nie dziwie, że możesz tak myśleć. Co to w ogóle znaczy, że gdzieś jest trudniej? i co to znaczy uwodzić?

 

Czy jeżeli kobieta da Ci numer w klubie to już będziesz twierdził, że tam jest łatwiej? Czy wzięcie numeru jest uwodzeniem? Nigdzie nie ma łatwiej czy trudniej jest po prostu inaczej.

 

Jak słyszę, że codziennie setki kobiet uprawiają w klubach seks, to kąciki moich ust podnoszą się. To ja nie wiem gdzie Ty chodzisz do klubów. Jak można wciskać taką ciemnotę. Nie mówię, że seks z kobietą poznaną w klubie jest niemożliwy. Ale autor tych słów chyba nie do końca zna realia polskich „klubów”.

Temat o miejscach dobrych do poznawania kobiet jest z dupy wzięty. Jak można uzależniać miejsce od tego jak zostaniesz odebrany przez kobietę? Zarówno na ulicy jak i w klubie, jak i w szkole możesz być wzięty za dupka i chama lub zajebistego faceta. Miejsce nie decyduje o tym jak będziesz się zachowywał, tylko Ty. Oczywiście wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli zachowujesz się jak debil w obecności kobiet to miejsce Ci nic nie pomoże. A dodajesz sobie tylko kolejną wymówkę, że nie podejdziesz, bo miejsce jest nieodpowiednie.

 

Nietrudno się domyśleć, dlaczego są prowadzone zajęcia z jogi tylko dla kobiet. Po prostu kobieta tam idzie żeby poćwiczyć wyciszyć się i nie ma ochoty, żeby jakiś napalony facet gapił się na jej tyłek. Zresztą, po co tak uogólniać, są przecież siłownie łączone i kobieta sama wybiera gdzie chce chodzić.

 

Brakuje Ci umiejętności w uwodzeniu!

Kolejne pierdolenie. Nie ma czegoś takiego jak umiejętności w uwodzeniu. Jakie skille chłopaku. Albo jesteś facetem, który jest interesujący albo nie. Jeżeli masz coś do powiedzenia to zawsze zainteresujesz sobą kobiety. I nie chodzi mi tu o jakieś umiejętności w opowiadaniu fajnych bajeczek, ale o przedstawianiu swojego życia, które może ją zainteresować. Zresztą nie podoba mi się przedstawianie faceta, jako tego, który musi zdobywać jakieś umiejętności żeby zdobyć kobietę.

 

Odejdźmy wreszcie od kolejnej z dupy wziętej teorii, że to z iloma kobietami spałeś świadczy o tym jak interesującym jesteś człowiekiem. To właśnie utrzymanie stałego związku z jedną kobietą jest mega skillem -Nie ruchanie po klubach. Łatwo można stworzyć obraz siebie, jako idealnego faceta, zaimponować kobiecie i wtedy przespać się z nią. Dopiero wzięcie odpowiedzialności za kobietę jest wyzwaniem i pokazaniem, że ma się jaja. Bo przypadkowe kontakty z kobietami mogą być ucieczka od odpowiedzialności za drugą osobę. Łatwo jest powiedzieć jej cześć! ja wysiadam, bo boje się, że nie podołam o Ciebie zadbać. Łatwiej jest znaleźć sobie kolejny cel na chwilę. Roczny związek z jedną kobietą czyni z Ciebie większego kozaka niż seks z 10 kobietami, które zapomną o Tobie po tygodniu. Tu nie ma, czym imponować. Łatwo jest trwać w luźnych związkach, kiedy nie trzeba się martwić i zagłębiać w problemy kobiety, która służy tylko do zaspokajania swego ego. Nie potrafisz stworzyć związku, ale to nic, bo wczoraj miałeś seks. Czy kogoś to interesuje? Jeżeli Tobie to odpowiada i jest Ci z tym dobrze to ok. Ja wiem jedno, że dopiero związek uczy faceta prawdziwych relacji z kobietami. Właśnie wtedy, gdy musisz obronić swoją kobietę, pocieszyć, wesprzeć, a czasem opierdolić lub zostać opierdolonym. Dopiero wtedy masz prawdziwy sprawdzian samego siebie, możesz mówić o zasadach wierność miłość i szacunku, ale dopiero w związku spotykasz się z próbami własnego charakteru. Walczysz z pokusami, chcesz być wierny, ponieważ ją szanujesz…

Jak słucham o tych trywialnych tematach, to mam wrażenie, że tematyka relacji damsko męskich stoi w miejscu. Ciągle te same tematy, a kto wreszcie powie o tym, że warto się zakochać, nawet, jeżeli jest to chwilowa iluzja, to nikt nie ma prawa jej odbierać.

Ja nawet nie pomyślałbym o tym, że można myśleć: w klubie są same puste laski. Masz w swoim otoczeniu „Mądre” kobiety i co nigdy nie były na imprezie? No były… 5 razy w roku, ale są… czyli akurat fartem może trafisz na taką. Uważasz się za debila? No, bo przecież zdarza Ci się iść do klubu?

 

Po prostu nie mogę już słuchać takiego pierdolenia… „poznałem w klubie prawniczkę, modelkę, aktorkę i nie wiem, kogo jeszcze -robiliśmy takie rzeczy, o których się nie śniło nikomu” i co? Dalej jesteś sam… no to rzeczywiście stary jest się czym chwalić. No jak całowanie się z kobietą albo złapanie za cycka jest dla Ciebie takim fenomenem no to ok. nie będę odbierał Ci tej radości…

 

Te tematy są już takie wtóre. Heh.

CDN.

poniedziałek, 05 grudzień 2011 11:43

Szkolenie u Magnusa

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Propozycja poprowadzenia szkolenia w jednym z Polskich miast dodała mi trochę odwagi niczym matka, która lekko popycha swojego malucha, gdy ten stawia pierwsze korki. Fajnie, że ktoś pomyślał o mnie jak o kimś, kogo warto poznać. Idąc tym tropem dalej, kogoś, z kogo można coś wyssać. Magiczną wiedzę zdobywaną przez lata? Rozczarowanie, to pierwsze czym częstuje ludzi. Oczekują trenera powalającego wszystkie kobiety na kolana. Chcieli Polskiego Mysterego a przyjechał Magnus. Przynajmniej pierwsza literka się zgadza.

 

Jestem otwarty na takie spotkania. Jednak nauczony doświadczeniem, wiem, że wystąpienia przed ludźmi, którzy mają oczekiwania nie jest proste. Tym bardziej jestem za.

 

Pamiętam spotkanie w Łodzi… kilkanaście spojrzeń wycelowanych w Ciebie, głodnych wiedzy. Od czego zaczyna się spotkanie? Spotkanie, bo nie potrafię szkolić, nawet mój pies przychodził do mnie tylko, dlatego bo mnie lubił, a nie, bo mu kazałem :). Spotkanie zaczyna się od naprawiania ludzi. Tzn. dokładniej tego, w jaki sposób myślą o uwodzeniu.

 

Ustalmy coś, ja nie gram w dzień, w nocy też nie. Chodzę bawić się do klubów. Winga też nie mam, znam się z kumplem kilka lat, który zna mnie i razem wychodzimy się bawić. Domykać nie domykam, lubię być w związku. Jeżeli jest profil stałych związków klikam to.

Oczekiwania –rozpierdalam je, jako pierwsze. Jeżeli myślisz, że od dzisiaj będziesz ruchał to mówię Ci to stanowczo i otwarcie… czemu nie :) . Wszystko zależy od Ciebie. Ja nie mam magicznej mocy, mogę podzielić się swoim doświadczeniem, chcesz to posłuchasz i wyciągniesz coś dla siebie. Ja to po prostu lubię robić. Kocham kobiety!

 

Ok. Czyli już wiedzą… nie rucham po klubach i mam dziewczynę. Przebłyski zwątpienia pojawiają się na kilku twarzach, zupełnie jak wtedy w Manufakturze, bo nie dała Magnusowi numeru. Nie no, oni nie podeszli…

 

Uwodzenie nie polega na ilości wziętych numerów, chociaż oczywiście jest to umocnienie wiarygodności. Mimo kilku „niepowodzeń” wiem, że pod koniec dnia pomyślą sobie „kurwa jednak dobry jest”. Czy mi jest to potrzebne? Trochę tak chociażby, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu…

niedziela, 04 grudzień 2011 12:57

Merytorycznie o cipkach

Oceń ten wpis
(2 głosów)

Łatwo pisać o intrygujących spotkaniach z kobietami. Jeszcze prościej jest ubrać w wyszukane słowa zwykłą rozmowę z kobietą, zamieniając ją w niesamowitą przygodę. Fajne się to czyta, ale chyba to tyle.

 

Wrażenie można zrobić jednym zdaniem, w którym autor utożsamiający się najczęściej z jakimś bohaterem serialowym użyje wysublimowanego sowa „ruchać”. Nie robi to na mnie wrażenia, ponieważ sam jestem daleki od uzewnętrzniania się ze swoimi „przygodami”. Może zastanawiać, dlaczego ktoś chce się tym dzielić. Skąd u niego wzięła się ta potrzeba „pochwalenia się” w sposób trochę zadziorny-trochę chamski. Tak, to przejdzie -fajnie się czyta. Szkoda tylko bohaterki tekstu, która być może kiedyś nawet nieświadomie kliknie „lubię to” pod tekstem o niej samej. Ci wszyscy ruchacze… heh… Czy gdybyś miał udane życie seksualne, to czy opisywałbyś je na forum publicznym? Odpowiedź zostawiam Tobie…

 

Amatorów chłonących tego typu teksty jest sporo… być może sami gdzieś czują wewnętrzną potrzebę stania się autorem tekstu, chociaż na krótką chwile podczas czytania. Pisanie o seksie, jest podobne do rozmowy o tym jak zagadać do kobiety. Dużo się mówi, ale jak przychodzi co do czego, to jednak nie dochodzisz tak szybko, być może nie zawsze Ci staje, a kobieta, do której podszedłeś, nie jest zainteresowana.

 

Tekst powinien zachwycać, powinien irytować, czasami wzbudzać złość. Chciałbym, żebyś powiedział sobie, co on gada! Udowodnię sobie, że jest inaczej! Gdzie słowo klucz to „SOBIE”. Chyba już za dużo razy chciałeś pokazać się przed innymi, krzywdziłeś się nieświadomie. Stan, w którym nie chcesz już nikomu, niczego udowodnić jest przyjemny, na początku może trochę niewygodny, szczególnie dla innych. Możesz być odebrany jak ktoś, kto zgrywa się tylko na wyluzowanego gościa. Nawet pisanie o tym, że nie muszę już niczego nikomu udowadniać, może być odebrany z odwrotnym skutkiem.

Jeżeli spotykasz się z kobietą, rozmawiacie szczerze, ma dostęp do Twoich przemyśleń, to chyba naturalne jest, że nie będziesz pisał, że kogoś ruchałeś. Pytanie czy powiedziałbyś swojej kobiecie o całym tym uwodzeniu… pytanie czy masz, komu o tym powiedzieć.

Nigdy nie musiałem kasować swoich postów z przeszłości, bo nigdy nie pisałem bezmyślnie. O seksie z kobietą, mogę porozmawiać z kobietą, po seksie z nią. Lepiej, żebyś Ty dążył do swoich „opowiadań” niż zaczytywał się pełen zachwytu w literkach pisanych przez kogoś, kogo być może nigdy w życiu nie widziałeś na oczy. Stawiasz sobie poprzeczkę, której nie możesz przeskoczyć.

 

Dojrzałość to kolejny etap. 24 latek ma już inne priorytety niż szukanie poklasku. Każdy ma oczy i mózg, więc widzi, kto robi coś z serca, a kto bo musi. Zmienić wizerunek jest łatwo, wymazać wizerunek z pamięci innych ludzi już trudniej. Nigdy nie chciałem, żeby blog był mentalnym inkubatorem facetów szukających erotycznych opowiadań. Dialogi, kobiety i historie związane z nimi zostawiam dla siebie. Wpisy są wynikiem przeżyć, produktem końcowym. Jeżeli merytoryką nazywasz erotyczny tekst z kutasami i cipkami w tle, (bo ja uważam, że lepiej opisywać proces jak do tego doszło, niż sam proces wkładania i wyjmowania w mniej więcej równych odstępach czasu), no to tak, jestem mało merytoryczny.

 

Zresztą posiadanie stałych partnerek, nie daje wielkiego manewru, do tworzenia kolorowych historyjek. Zdecydowanie takie wpisy nie robią już na mnie wrażenia. Jedyne wrażenie, jakie mnie interesuje to wrażenie kobiety, gdy mnie poznaje, nawet, jeżeli Ty sądzisz, że masz je gdzieś. Są dwa typy rozczarowań w przypadku poznania autorów „dobrych” tekstów, pozytywne zaskoczenie, bo myślałeś, że koleś będzie frajerem i negatywne, bo myślałeś, że jest jednak większym kozakiem, takim jak w tekstach. Wtedy największy żal możesz mieć tylko do siebie…

 

Życzę Ci abyś rozczarował się pozytywnie!

 

Wiem, że powinienem napisać dla wzmocnienia efektu, że mam w dupie czy to przeczytasz, ale tego nie zrobię, ponieważ cieszę się, że tu zaglądasz….

 

pozdrawiam

niedziela, 13 listopad 2011 00:00

Razem a jednak osobno

Oceń ten wpis
(1 Głosuj)

Pisanie o pozytywnych rzeczach w taką pogodę nie jest łatwe. Nasze ciało domaga się promieni słońca. Depresjo wyperdalaj. Czasami jestem mentalnym masochistą, lubię odczuwać i zadawać sobie psychiczny ból. Mimo, iż w moim życiu jest wszystko ok., chętnie wpadam w melancholijny nastrój. Siadam do laptopa i mam ochotę o czymś napisać. Mam ochotę coś napisać, niekoniecznie wesołego, być może, dlatego, że wesoły jestem każdego dnia. Być może pisanie jest odskocznią, być może odsłania się moja druga strona, chyba każdy ją ma. Nie potrzebuje smutku, mój umysł domaga się wyciszenia. Refleksyjna muzyka, pozwala wejść wręcz w hipnotyczny trans, idealny do wystukiwania kolejnych liter na klawiaturze.

Droga.

Każdy z nas idzie swoją. Przychodzi moment, kiedy nasze drogi się na chwilę krzyżują. Poznajemy kogoś. Wydaje nam się, że idziemy nią razem, jednak tak naprawdę każde z nas idzie osobno, po prostu idziemy równolegle do siebie w tym samym kierunku. To, że ciągle się widzimy, zapewnia nam poczucie bezpieczeństwa, że ciągle jesteśmy razem. Co pewien czas schodzimy się, aby upewnić się w tym przekonaniu, przekonaniu o „byciu razem.”
Mimo, iż każdy ma swoje sprawy, swoją drogę, podążamy w tym samym kierunku. Czasami droga jest wyboista, czy to u jednej czy drugiej osoby, czekamy na nią, pomagamy jej iść dalej. Wspieramy się wzajemnie. Jednak z czasem możemy zacząć odczuwać, chęć zmiany. Być może tępa marszu, chcemy pobiec lub skręcić gdzieś w nieznane.

Wtedy pojawiają się pytania, czy jestem już gotowy na wspólną wędrówkę. Czy potrafię iść z kimś. Przychodzi moment decyzji, ponieważ nagle pojawia się rozwidlenie. Drogi wyraźnie się rozchodzą. Wiesz, że znowu pójdziesz własną…

piątek, 04 listopad 2011 00:00

Jak zainteresować kobiete

Oceń ten wpis
(0 głosów)

Szczerze to nawet nie chce mi się o tym już pisać. Ale faceci ciągle pytają: jak wzbudzić zainteresowanie swoją osobą? Jeżeli nie jesteś zainteresowany tym tekstem, to sam wiesz, dlaczego. Podobnie jest z kobietami.

Bądź normalny, a będziesz oryginalny.

Uważam, że zmiany muszą potrwać. Nie jestem dobry w sloganach reklamowych, wiem.

Wiem, że cały czas pracujesz nad sobą i brawo oby tak dalej. Niestety muszę nieśmiało stwierdzić, że wszystko, czego „nauczyłeś się” do tej pory, możesz spokojnie wywalić do kosza. Nawet, jeżeli uważasz, że masz dzięki tej wiedzy jakieś efekty to, to gówno prawda. W Twoim świecie pojawiło się więcej kobiet, tylko, dlatego, że wreszcie zacząłeś coś robić. Zdobyłeś się na odwagę i podszedłeś do niej, bo naiwnie sądziłeś, że masz zajebisty tekst, który rozkłada nogi kobietom. Zgodziła się spotkać, szkoda, że jesteś przekonany, że to dzięki postawie, alpha, tym czasem ona te chamskie odzywki puściła mimo uszu, ponieważ wydałeś jej się gdzieś tam w środku spoko facetem. Czyli takim, jakim byłeś przed całą „zmianą”.

Kobieta zgodziła się na spotkanie z Tobą, ponieważ, oceniła Cię, jako fajnego faceta, którego warto poznać. Ty jednak dalej chcesz zgrywać cwaniaka i idziesz w zaparte z tym alfowaniem. Kiedy jej się to kompletnie nie podoba, gdyż czuje, że jesteś miłym gościem, który tylko pozuje na złego chłopca. To ją zastanawia, ponieważ nie jesteś sobą. Tutaj pojawia się pierwsza wątpliwość, co do kolejnych spotkań. Ona chce poznać Ciebie prawdziwego, takiego, jaki jesteś, a nie takiego, jakiego wyczytałeś, że one chcą.

Kolejne spotkania tylko to potwierdzają. Chcesz być kimś, kim nie jesteś. To jej się nie podoba, ona nie chce kozaka, tylko spokojnego misia, do którego będzie mogła się przytulić i porozmawiać o „ciuchach”. Stąd też wszystkie teksty typu: bądź przy mnie sobą. Jednak Ty ciągle twierdzisz, że taki jesteś i nie udajesz. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała misia, nie alfy! Bum!

Druga opcja.

Kobiecie podoba się Twoje alfowanie, jesteś taki męski jak siedzisz z nią w domu. Ona lubi te Twoje teksty i spojrzenie i łapanie za kark. Zawsze chciała mieć takiego faceta. Już ma dosyć tych wszystkich ciapciaków, którzy nie mieli nigdy swojego zdania. Zawsze to ona musiała podejmować decyzje, co będą robić. Miała tego dosyć, chciała, chociaż raz poczuć się jak kobieta i tylko czekała, żeby jakiś samiec wziął na siebie ciężar odpowiedzialności. Wreszcie pojawiłeś się Ty, silny, mocny, pewny siebie, stanowczy. No kurwa marzenie. Mówię Ci Ania on jest boski.

Tobie też się podoba odgrywanie tej roli. Chodzisz dumnie ze swoją wybranką po mieście. Gdzieś tam głęboko w duszy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś trochę „podrabianym alfą” no, ale skoro jej to na razie nie przeszkadza to nie ma, co się martwić. Niestety czas jest największym katem, weryfikuję wszystko. Z tygodnia na tydzień Twoja wartość drastycznie maleje, co się dzieje? Po prostu się poznajcie lepiej. Okazuję się, że jednak nie jesteś, aż taki pewny siebie, bo tak naprawdę wychodzi ten głęboko skrywany miso. Jej to się zdecydowanie nie podoba, czuje się zwyczajnie oszukana. Ona traci zainteresowanie, ponieważ chciała alfy, nie misia.

Bum!

Te dwa czynniki uważam za główną przyczynę utraty zainteresowanie ze strony kobiety Twoją osobą.

Jak wzbudzić zainteresowanie u kobiety?

Bądź sobą! haha

Bądź normalny, otwórz jej drzwi, powiedz szczery komplement, pokaż zazdrość, przytul, wysłuchaj.

Bądź oryginalny, opierdol, złap za włosy, przyciągnij, pocałuj bez powodu, kup jej coś, spraw, aby się uśmiechnęła.

pozdrawiam

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa