wtorek, 01 maj 2012 11:18

Zakładnik "własnych" przekonań

Napisane przez 
Oceń ten wpis
(6 głosów)

Zaczyna się bardzo niewinnie. Rodzi się mały człowiek, przyszły samiec alfa lub jak kto woli zakładnik własnych przekonań. Poznajmy jego losy. Już od najmłodszych lat, ten malec był zdany na siebie, ponieważ rola jego ojca ograniczała się do utrzymania rodziny. Głowa rodziny zarabia na to, aby młody człowiek mógł spokojnie srać w pampersy. Nasz bohater dorasta wychowany wśród kobiet: matki, babki siostry lub ciotki. Na początku wszystko jest ok., bo ma, kto wytrzeć pupę lub podmuchać w zadrapany łokieć. Z czasem jednak nasz mały przyszły pseudo alfa szuka męskiego wzorca. Zaczyna brakować mu ojca tak zwyczajnie. Tęskni za chwilami, kiedy ojciec uczył go jeździć  na rowerze, a gdy ten się przewrócił, tata dziarsko podtrzymywał na duchu: wstawaj nic się nie stało, spróbuj jeszcze raz!

Potem pochłonięty życiem codziennym Idol z dzieciństwa zaczął się oddalać. Więc chłopak mimowolnie sam postanowił wypełnić brakującą lukę. Zaczął szukać idoli wśród bohaterów kreskówek lub co gorsza starszych kolegów, którzy już palili lubi pili alkohol. I tutaj czekał pierwszy poważny sprawdzian dla naszego przyszłego pua, czy da się wciągnąć w wir nałogu?

Chyba każdy próbował zakazanego owocu, niektórzy przegrali z nałogiem dla innych był to tylko krótki epizod. Jednak to, co pozostało niezmienne to fakt, iż ojca ciągle nie było. Narastał żal i tęsknota przeradzająca się z czasem w złość a wręcz nienawiść. Gdzie byłeś jak potrzebowałem Twojej pomocy?

W szkole zaczęły się problemy. Niemy krzyk chłopaka, który chce zwrócić na siebie uwagę dorosłych, kolegów a wreszcie niczego niepodejrzewających rodziców! Syn opuszcza się w nauce jest to jego cichy protest, który swoją drogą jest mu na rękę. Nie chce mu się uczyć, tak po prostu. Zaczyna opuszczać zajęcia, ponieważ nie może wytrzymać presji otoczenia. Czepiających się nauczycieli oraz kolegów, którym ciężko jest zaakceptować jego inność. Chłopak staje się dziwnie agresywny. Być może jest to jego forma męskości, której zawsze mu brakowało. Wreszcie mówi sobie STOP. Od dzisiaj nikt już nie będzie się ze mnie śmiał! Odcina się od realnego świata, ucieka w swój własny, który ma być dla niego utopią.

Jednocześnie cały czas odczuwa brak wzoru do naśladowania. Kogoś, na kim mógłby się oprzeć, kogoś, kto zdejmie z niego plecak zwany dorosłym życiem. Kogoś, kto wie lepiej i więcej. Szuka. Wreszcie, gdy udaje mu się znaleźć kogoś takiego, zaczyna go podziwiać. Chce mu ufać, chce być taki jak on, zamiennik własnego ojca. Człowiek sukcesu, który ma pokazać, że można, że się uda. Właśnie wtedy zaczyna się wpadanie w pułapkę zwaną: zakładnik własnych przekonań.

W konsekwencji naśladowania swego idola, młody człowiek przestaje myśleć samodzielnie. Jemu się wydaje, że coś wie, czegoś się nauczył, ale to tylko pozory, ponieważ jest zwykłym odtwarzaczem. Powtarza to, co usłyszał. Myśli autorytetu stały się jego myślami tworząc w głowie nowy świat, świat, który z braku wyboru został zaakceptowany i uznany, jako lepszy, bardziej wartościowy. Świat wyimaginowany.

Wieloletnie doświadczenia a raczej ich brak dają owoc w postaci ciężkiego charakteru. Z jednej strony wspomnienia ze szkoły, każące zemścić się na wszystkich tych, którzy kiedyś go skrzywdzili z drugiej nastawienia “ja wiem lepiej”, ponieważ nigdy jego zdanie nie było brane pod uwagę. Wychodzi taki już prawie dorosły facet do ludzi i… ma wrażenie, że ciągle jest atakowany i musi się bronić, nigdy nie przyznać się do błędu! Złapią Cię za rękę mów, że to nie Twoja! Zero elastyczności, wszystko jest na NIE. Ciężko mu jest zrozumieć, że z ludźmi należy żyć, starać się ich zrozumieć, ba nawet czasami się czegoś od nich nauczyć, a nie walczyć. Zapatrzeni w swojego idola, sami siebie krzywdzą, ponieważ ich idol ma ich głęboko! On ma swoje życie. Jeżeli powiesz mu, że był dla Ciebie wzorem i chcesz być taki jak on, to usłyszysz: żyj własnym życiem. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś… Często bywa tak, że nie znamy naszych idoli i to chyba nawet lepiej, bo mogłoby się zdarzyć tak, że w rzeczywistej konfrontacji cały czar i magia okaże się tylko złudzeniem i znowu nasz bohater został bez autorytetu bo zapomniał budować własny. Dlatego póki jeszcze możesz, przestań być zakładnikiem cudzych przekonani!

 

pozdrawiam

Czytaj 116475 razy
Więcej z tej kategorii: « Zapomniałem tytułu

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa Zakładnik "własnych" przekonań