sobota, 07 styczeń 2012 12:39

Wszyscy jesteśmy naiwni

Napisane przez 
Oceń ten wpis
(3 głosów)

Niesiony niemym dopingiem tych czasami nawet kilkuset osób, które mają jeszcze siły wejść na blog Magnusa, odzywam się znowu… wybacz mi moją częstotliwość. Między nami, jeżeli chcesz żeby coś straciło na wartości, to najlepszą metodą jest przesyt. Mam świadomość, że wszystko może się znudzić. Stąd pewnie ktoś kiedyś wydumał: co za dużo, to niezdrowo. Tym bardziej doceniam, że jeszcze tutaj zaglądasz. Brawo dla Ciebie, za to, że jeszcze Ci się chce! Chyba…

Zaczyna się niewinnie. Na początku grzecznie, bo mama prosi: Wojtuś nie ruszaj dziewczynki, bo to nieładnie… cicho! Dorośli rozmawiają. Nie ruszaj tego, bo przyjdzie Pani i Cie zabierze… tak, najważniejsze to mieć kumatych starych. Uuu wybacz mi te kolokwializmy, jeszcze tylko upewnię się znaczenia słowa:

Kolokwializm – wyraz, wyrażenie lub forma składni – stosowane wyłącznie w języku potocznym, zasadniczo tylko w mowie, w życiu codziennym, a jednocześnie w sytuacji, gdy nie ma wymogu dbałości o czystość literacką. Nagminne stosowanie kolokwializmów odbierane jest czasem, jako niedbałe…

Dokładnie tak. Niestety dzisiaj mam wenę. Pierwszy plus jest taki, że nawet, jeżeli nic nie wyniesiesz z tego wpisu, to zapamiętasz znaczenie słowa kolokwializm. Drugiego nie ma.

Wracając do troskliwych rodziców –oni sami, są naiwni. Przekazują dziecku wszystko, co wiedzą… wszystko, co najlepsze, ale również wszystko, co najgorsze. Przechodzą mnie ciarki po plecach, gdy pomyślę, że moje dziecko kiedyś będzie mnie naśladować. Taaak tatuś jest moim idolem, chce być taki jak on! Fuck… ups sorry synu Ty nie przeklinaj, nie pal… nie imprezuj… nie zdradzaj… a zresztą… Twoje życie. Między nami to chciałbym być spoko ojcem. Takim, wiesz kumplem, wtedy (chyba) na pewno pozwalałbym mu, krzyczeć, dotykać, śmiać się, wybierać, smakować, próbować i uczyć.

Niestety większość ograniczeń, które dzisiaj posiadamy odziedziczyliśmy w prezencie, od rodziców, kumpli, systemu edukacji i cudownego życia codziennego. Możesz się śmiać, mnie też to bawiło do czasu… może miałeś to szczęście i od zawsze miałeś wszystko w tylnej części ciała. Może nie znasz tego uczucia, kiedy wychodzisz na środek klasy, a wszystkie oczy są właśnie skierowane na Ciebie. Co to kurwa mini playback show? Chociaż w takim momencie bym nie zaśpiewał… wolałem powiedzieć, że nic nie wiem i dostać 1 „na szybko” odejść do ławki i usłyszeć za plecami: Kowalski do tablicy, może Ty coś powiesz! To naprawdę śmieszne, kiedy po kilkunastu latach dopada Cie podobne uczucie, kiedy to właśnie odpuściłeś sobie podejścia do zajebistej kobiety. Fuck [2] uczucie ulgi, ale i wstydu przed samym sobą. Zabawne…

Bo czym jest dzisiaj ta przysłowiowa pała, z perspektywy młodego człowieka wchodzącego w „prawdzie życie”? eeee niczym? To, po jakiego… to, dlaczego młody człowiek nie mógł spać po nocach, bo dostał uwagę? Krótki wpis od niedoruchanej Pani profesor, która de facto często z profesurą nie miała nic wspólnego, która twierdziła, że zachowałeś się ŹLE!!!!! Ponieważ miałeś swoje zdanie i wszedłeś w polemikę z DOROSŁYM!!! Fuck [3] Znowu dostałeś pałę, ponieważ nie nauczyłeś się wzoru na obliczenie wysokości trójkąta prostokątnego… gdybym wiedział jak bardzo przyda mi się ta wiedza, to serio Pani prof… przyłożyłbym się do tego… jednak dzisiaj z perspektywy czasu, Pani wybaczy, ale jakby to ładnie powiedzieć: nie skorzystałem, ale dziękuje za stres. Może Ty też powinieneś podziękować? Dzięki wielkie, dzięki, że jadę jebanym busem, gorąco jak w dupie i nikt nie otwiera okna, kurwa 10 osób bało się iść do tablicy!  nikt nie rusza dupy. Siedzi starsza babcia, nie wypada… może ten pan w czarnym coś powie… może ta gruba baba z trzema podbródkami krzywo się spojrzy. Tak, lepiej siedzieć cicho, tak jak X lat temu w klasie…. Lepiej się nie wychylać, męcz się człowieku i nie otwieraj tego okna. Śmiejesz się? Ja dzisiaj też. Bo po prostu wstaję i otwieram okno. fucking yeah wygrałem z oknem jestem super!!! Gdyby tylko moja pani od matmy to widziała. Wygrałem ze światem. Ironia, tak -co więcej zostało…

Myślisz, że jesteś mądrzejszy, a Magnus sobie wymyśla.

Skoro jakoś wyzwoliłeś się z myślenia: dziewczynek nie można ciągnąć za warkocz… siedź cicho i się nie odzywaj, skoro dzisiaj otwierasz swobodnie okno w śmierdzącym busie, to wiedz, że jest ok. Jednak wciąż jesteśmy naiwni…

Kobiety, mój ulubiony temat, serio ja po prostu lubię kobiety. Stąd te wszystkie wpisy, analizy, wnioski, rozterki, dylematy. Przynajmniej dwa razy w swoim życiu słyszałem od kobiet: faceci to są dopiero naiwni. I o ile pierwsza autorka tego zdania, nie zmotywowała mnie do myślenia a jedynie wywołała obojętne: Nooooooooooo
O tyle druga -już tak. Zwłaszcza, że była mi bliższa, jeżeli wiesz, co mam na myśli. A myśli było sporo. Czyżby to pierwsza oznaka, ciszy przed burzą czy może suchy fakt, wynikający z jej wcześniejszych doświadczeń z facetami. Wielkie dzięki Panowie!!! Kolejny raz w spadku po was dostałem kobietę, która wie jak „traktować” facetów… kurwa znowu zaczynam orkę u podstaw. Kobieto musisz zrozumieć, że jak wyjdziesz, to nie pobiegnę za Tobą! fucking yeah!

Odegra się już wkrótce…
I to nawet nie wiesz jak szybko. Jesteś taki naiwny. Szkoda Ci kobiet, ponieważ nie chcesz ich ranić. Może gdybyś usłyszał parę historii o byłych (frajerach), z których kobiety się śmiały, to Twoja skóra stałaby się grubsza. Frajerach, czyli o Tobie, o nim, pewnie o mnie też, ale będąc z kobietą jesteś dla niej „inny” od tamtego… nie rań jej… ona mogła olać tamtego typa bez mrugnięcia oka, ale Ty ją szanuj. Jesteś tym złym, jeżeli zrobisz coś nie tak. Ona mogła. Kolejny raz dajemy owinąć się wokół jej zgrabnej figury, naiwnie myśląc, że jesteśmy samcami stada. Fakt, może Ty jesteś głową… dalej znasz…

Wiem, że pragniesz poznać wreszcie sens całego tekstu, ponieważ te wpisy mają to do siebie, że otwierają wiele drzwi do korytarzy twego mózgu (wow!) ale to ty sam musisz wiedzieć gdzie chcesz wejść… lub w kogo.
I tak będzie tym razem. Pozostawiam nie… smak? dosyt? Cokolwiek.

Pamiętaj tylko o tym, że naiwność często nie popłaca. Jej cena jest dosyć wysoka, bo często walutą są uczucia, nierzadko tylko Twoje. Idąc za klasykiem nie daj zrobić się w Ch*j.
Bądź trochę bardziej czujny następnym razem, kiedy zadzwoni jej telefon, a ona wyjdzie, przyjdzie sms, a ona go nie odczyta, jej zachowanie nagle się zmieni. Nie chodzi oczywiście żebyś wpadał w jakąś frustrującą inwigilację, ale o to, żebyś widział, a nie tylko patrzył. Szczerość oczywiście jest ważna, i nie wyobrażam sobie bez niej związku, jednak czasami Twoje luźne podejście, może wręcz sprowokować kobietę, która automatycznie będzie sprawdzała poziom Twojego „luzu”. Znanie swojej wartości, nie zwalnia Ciebie od dania sobie prawa do prawdy, która często jest trochę inna od tej „żyjącej” w Twojej głowie.
Asertywność w związku, ale i ogólnie w relacjach międzyludzkich jest bardzo ważna.
NIE, nie możesz wyjść tak ubrana. Nie lubię tego… nie podoba mi się…
TAK -masz takie samo prawo powiedzieć NIE.
Wbrew pozorom to, co napisałem na początku, ładnie łączy się z epilogiem. Dystans jest potrzebny, jak najbardziej. Tylko, żebyś nie wspomniał tego wpisu siedząc już niech będzie w tym zatłoczonym busie ze szczelnie pozamykanymi oknami ze swoją kobietą lub idąc do sklepu ze swoją kobietą w celu reklamacji „czegoś”, lub chociażby wypowiadając swoje zdanie w gronie jej znajomych. To wszystko ma sens…

Podsumowująca metafora:
Jeżeli jedziesz busem -jest Ci gorąco, a wszystkie okna są zamknięte, to wstań i je otwórz. Nie bądź naiwny i nie czekaj, aż ktoś zrobi to za Ciebie. :)

Czym będzie podejście do kobiety z perspektywy starszego dziadka oglądającego się za pięknymi kobietami? Dziadka, który kiedyś bał się podejść… :)

pozdrawiam

Czytaj 14578 razy

Logowanie

Magnus

MagnusMagnus
Jestem normalnym gościem, który mieszka w Polsce - kraju, w którym trzeba mieć jaja żeby żyć. Czy ja mam jaja? (sprawdzam) - są, ale chodzi mi tu bardziej o jaja mentalne, chociaż te dosłowne też się przydają :).

OK. Chcesz poznać moją historię? W ogóle zacznijmy od tego, że nie chodziłem na imprezy, dzisiaj żałuję tego straconego czasu, no, ale życie toczy się dalej. Potem zacząłem wychodzić na imprezy, ale musiałem się zajebać, żeby wejść do klubu, oczywiście nie muszę mówić, że wyjście na parkiet było czymś nie do pomyślenia. Tak mijały kolejne miesiące, zacząłem interesować się tematem uwodzenia i tak krok po kroku stawałem się lepszy, już wychodziłem na parkiet, ale cały czas musiałem wypić sobie na odwagę. Kolejny etap to tańczenie i podchodzenie do lasek, oczywiście nadal wszystko pod wpływem alko. Zaczęło wreszcie się coś dziać, jednak chciałem podchodzić do kobiet bez picia alkoholu, i tak zaczęły się podejścia w dzień. To było straszne, no, ale z roku na roku, było lepiej, pierwsze numery, spotkania, itd. Brzmi znajomo? A dzisiaj? Dzisiaj mogę wejść do kluby i wyjść na parkiet, zagadać do laski i to wszystko bez kropli alko. Jestem szczęśliwszym facetem, zmiany są fajne. Dlatego jeśli ja mogłem się tak zmienić, to Ty też możesz.

Sztuka uwodzenia

Sztuka Uwodzenia

Sztuka flirtu

Sztuka flirtu

Jak zagadać

Partner JakZagadać

Jesteś tutaj: Home Blog Magnusa Wszyscy jesteśmy naiwni